Szukaj:Słowo(a): słuchania radia przez internet
Jest poniedziałek 12 wrzesień 2005 12:13. Na dworze - jakaś pogoda. Jaka,
tego nie wiem - odpisuję bowiem osobnikowi znanemu jako Robert Sachs:

A ja mam troszke pboczne pytanie ale zasadnicze: w jakio sposob (oprocz
googli rzecz jasna) poszukac w sieci konkretnych stacji z konkretna muzyka
? Np. chcialbym ojcu zapuscic jakies klasyczne country. Gdzie i jak szukac
? Przyznam, ze w zyciu nie sluchalem radia przaz internet, teraz bardzo
chcialbym sprobowac ale pozyczylem wlasnie swoja karte, wroci dopiero
jutro.



Obszerna lista takich stacji jest na http://www.shoutcast.com/
Całkiem nieźle sprawdza się także "spersonalizowane" ;) radio internetowe
http://last.fm (dawniej Audioscrobbler; musisz się zarejestrować i
zainstalować ichniego grajka - w zamian dostajesz strumień 128 kbps
(AFAIR), a w nim muzykę takiego rodzaju, jaki sobie zażyczyłeś, podobną do
wykonawcy, którego określiłeś albo korespondującą z gustami Twoimi lub
innego użytkownika last.fm (cóż, czasami nie trafiają, ale i tak jest to
najczęściej przeze mnie słuchane internetowe radio :-)
Pozdrawiam
- Łukasz.

kopia listu wysłąnego przeze mnie dzisiaj do rzecznika Kurii:

Szanowny Księże,

Doszła do nas informacja o planowanych zmianach w Radiu Józef, być może o jego sprzedaży firmie EuroZet. Bardzo nas to zmartwiło. Od dawna jesteśmy słuchaczami Radia Józef, a od ostatnich trzech lat za granicą za pośrednictwem internetu. Byłoby bardzo niedobrze, gdyby Radio uległo jakiemukolwiek zeświecczeniu, bo jego słuchacze potrzebują właśnie takiego Radia. Radiostacji świeckich jest w Polsce dość. Jeśli ktoś chce mieć mniej Boga i modlitwy w Radiu, nie musi go przecież słuchać 16 godzin na dobę, może radioodbiornik zawsze przełączyć na inną radiostację.

Wszyscy wiemy, co stało się z Radiem Plus i TV Puls po ich komercjalizacji.

Jeśli przyczyną planowanych zmian są trudności finansowe, dobrze by było o tym słuchaczy na antenie radia i za pomocą jego stron internetowych poinformować. Jestem przekonany, że gdy będą mieli pełny obraz, nie odmówią regularnego wsparcia finansowego. My z żoną jesteśmy gotowi zadeklarować comięsieczne wpłaty na Radio. Radio pomaga nam w ewangelizcji dzieci w nieprzychylnym dla chrześcijan środowisku zeświecczonej zachodniej Europy. Dotyczy to pewnie nie tylko nas, ale wielu tysięcy Polaków za granicą i dziesiątków tysięcy w całej Polsce. Proszę nas sprawdzić i spróbować uratować Radio w oparciu o wiernych słuchaczy.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Z wyrazami głębokiego szacunku,

(imię i nazwisko do wiadomości Kurii)
To jest najnormalniejsza w świecie rozgłośnia regionalna (nie radio internetowe). I podobnie jak niemal każde radio "zwyczajne" (np. Trójka, Wawa, RMFFM) da się jej słuchać również przez Internet. Fakt, że jest mało znana zalezy w dużej mierze od słabego marketingu i świeżości (radiostacja ma dopiero pól roku).
Jeszcze raz polecam (nie tylko prowadzoną przeze mnie audycję) i pozdrawiam.
Jeszcze a propos radia internetowego - jego utrzymanie (w sensie infrastruktury) to pewnie znacznie mniej niż 30k PLN. Oczywiście nie liczę tu kosztów programów - ale te mogą kosztować dowolną sumę - zależy od budżetu. Natomiast radio internetowe w stosunku do normalnego ma kilka wad.

Pierwsza to zasięg - co prawda jest ogólnopolski (a nawet ogólnoświatowy) ale tylko jeśli się posiada połączenie z internetem. W samochodzie się go nie posłucha (a to dla mnie jedyne miejsce gdzie słucham radia).

Druga - łatwość trafienia. O ile na katolickie radio "radiowe" można trafić przez przypadek, przeszukując kanały, to internetowe już trzeba znaleźć - co oznacza, że słuchać go będą "przekonani" albo chociaż "lekko ciepli" - osoby niezainteresowane słuchaniem katolickiego radia (a takich zapewne jest ogromna większość) mają małe szanse trafienia na takie radio przez przypadek. Choć z drugiej strony - jak pokazują statystyki kilku obserwowanych przeze mnie stron, popyt na informację o Bogu w wydaniu "niekościółkowym" jest spory - więc może atrakcyjne radio internetowe mogłoby się "sprzedać".

Szkoda tylko, że koncesje, które Kościół otrzymał jako nadawca społeczny, są zagospodarowywane na cele inne niż ewangelizacja
witam. przesyłam najnowsze newsy dotyczące białostockiego koncertu:

informacja z prasy białostockiej (wraz z filmikiem) http://www.poranny.pl/app...LTURA/873679480

wywiad dla radia Akadera (przeprowadzony przeze mnie)
jutro ok. 19-21
radia można słuchać przez internet: www.akadera.bialystok.pl

wywiad dla radia Białystok
czwartek ok. 19-22
radia można słuchać przez internet: http://www.radio.bialystok.pl

wywiad dla tv Białystok tvp3
przyszły czwartek w programie mixer (nie mam pojęcia o której godzinie)
Myslę, że "duchowa" strona muzyki nie zależy od tego, w jaki sposób mamy ja zapisaną, czy na kasecie, czy na płycie, czy na pliku
Z pewnością wszystkie te flac, mp3, ogg są wygodne do przechowywania, słuchania poza domem, w samochodzie (z czego bardzo chętnie korzystam) ale mam nadzieję, że jednak nie wyprą normalnych płyt, bo jednak jestem zbokiem, który lubi macać okładki i pudełka. Bo jeśli by miały stać się drogim gadżetem, na który stać tylko jakichś Kulczyków, no to... ja Kulczykiem nie jestem..
Druga sprawa, że jak ktoś się chwali, że ma całe dyskografie kilkudziesięciu, kilkuset zespołów, albo, że pościągał sobie w zeszłym roku ponad setkę albumów, to mam wrażenie, że w ten sposób to zaczyna być jakaś dyscyplina sportowa - kto ma więcej albumów, których jeszcze nie zdążył przesłuchać. No i cała muzyka się trywializuje do jakichś tam dźwięków, bo skoro mogę mieć tego aż tyle i za darmo, to co to właściwie jest warte?
Inna sprawa, że dzięki p2p i mp3 zacząłem kupować więcej płyt. Bo dzięki temu mogłem sobie przesłuchać całe płyty i coś wybrać (na wszystko mnie niestety nie stać) - wcześniej to albo coś się w radiu usłyszało , albo jakiś teledysk zobaczyło, ale to zawsze był mały fragment, a nie całość. Generalnie od kiedy mam internet, to ilość kupowanych przeze mnie płyt znacząco wzrosła.


Nazgul - bo jest nastawione na komercję, to spróbuj utrzymać stacje radiową puszczając 30 minutowe suity. Internet jest jedną z przyczyn upadku radia. Stacje tematyczne są fajne ale słucha ich moze 2 % ludzi. Ja tam bardziej ceniłem sobie stare klimaty. jakos tez sie po czasie do wszystkich płyt dochodziło. dzisiaj masz pewnie ponad 1000 płyt w mp3 z tego połowy nawet nie słuchałeś



Nie mam zamiaru tego robić, bo też jestem nastawiony na komercję Nadal uważam że przyczyną upadku radia jest stopniowo i systematycznie zanizany poziom audycji. Internet nie ma tu nic do rzeczy. Tak stacje tematyczne są fajne, a słucha ich 2% bo tyle zadało sobie trud aby je znaleźć
Nie, nie mam 1000 płyt- będzie poniżej 200 i wszystkich słucham nie jeden raz. Te które nie zasługują na słuchanie IMHO są skrzętnie przeze mnie usuwane.(taki los spotyka bardzo wiele plyt niestety)

właściwie nie wiem dlaczego po raz drugi odpowiadam na ten post
Słucham Trójki (TrUjki) już coraz mniej. Nie mam o niej najlepszego zdania, to nie jest już moje ulubione radio. To w ogóle już nie jest lubiane przeze mnie radio W pracy słucham nagrań audycji z nocy, bo to chyba najlepsze co w tym radiu jeszcze jest (naprawdę wolę słuchać bardzo niszowych HCH i TSK zamiast "bardziej towarzyszącego" Tu Barona...), a w domu wieczorem coraz częściej zamiast Trójki słucham przez internet rozgłośni regionalnych, najczęściej swoich ulubionych: Radia Łódź i Radia Kraków, i czasem jakichś audycji w PR1. W weekend też rzadko włączam Trójkę, zwłaszcza w sobotę, bo jak wiecie, w tym dniu jest najwięcej nieciekawych audycji, nawet "Myśliwiecką 3/5/7" często przejmuje Anna Gacek, przy której głosie i poziomie prowadzenia ja wysiadam. Nawet LP3, której słuchałem prawie regularnie od pierwszego wydania, od 1982 roku, jakiś czas temu przestałem słuchać i już mnie nie ciągnie do niej. Mam dosyć tego radia i chyba lepiej mi robi niesłuchanie go. Kiedyś słuchając Trójki czuło się jej szacunek, a teraz już na samą myśl o tym, że w tym radiu są jakieś fTOPy i KOZY, czuje się obrzydzenie. Są ciekawsze audycje w innych radiach.
1
Wszystko zależy od tego ile można wydać kasy na takie urozmaicenia. Poza internetem i telefonami proponuję wysyłanie tradycyjnych kartek, to zawsze są miłe niespodzianki które cieszą oko. Można też zamówić przez internet kwiaty, żeby je dostarczyli w wybrane miejsce (ale to już drogo). Albo można robić niespodzianki niezapowiedzianym przyjazdem do ukochanej osoby Można wysłać specjalne życzenia w stacjach radiowych (jeśli wiesz, że dana osoba tej stacji akurat słucha). Metody sprawdzane nie tylko przeze mnie
Ojej, widze ze sie porobilo w rozpoczetym przeze mnie watku o kampanii
wyborczej...spokojnie, panie i panowie. GW mozna nie lubic za jej UW-owosc,
za jej historie, za jej szefostwo, za Rywina i wiele innych "wad".

Natomiast jedno trzeba przyznac: GW to najwiekszy ogolnopolski dziennik w
tym kraju. Jest tez dziennikiem robionym przez zawodowcow - jak ktos nie
wierzy, niech sprobuje utrzymac jako taki poziom takiego molocha. TO jest po
prsotu najwyzsza polka zarowno od strony redakcyjnej, jak i dziennikarskiej.
Moze sie to podobac albo nie.

GW jest tez przedsiewzieciem komercyjnym i jako takie musi dbac o sprzedaz.
Niestety, czesto traci umiar w bronieniu swoich interesow-np. niedawno w
dodatku katowickim byl artykul o obronie Rock Radia, ktoremu KRRiTv chce
cofnac koncesje. Autor cytowal zrozpaczonych sluchaczy mowiacych, ze bez
tego radia nie bedzie czego sluchac, ze skandal, ze ostatnie radio z dobra
muzyka itp. Ani slowa o tym, ze walscicielem koncesji jest Agora. Czy tez
slynne juz materialy o Agorze, zajmujace niejednokrotnie 1/4 stron
gospodarczych...

Jedno jest pewne: GW wymaga przypomnienia o sobie potencjalnym czytelnikom,
czego-moim zdaniem - jest wlanie ta kampania reklamowa.

Niedlugo wejda na rynek tabloidy-Bild, moze Agora zrobi swoj (nota bene: juz
widze miny dziennikarzy w lokalnych oddzialach...jacy sa szczesliwi: jedna
wersja tekstu do druku w GW, jedna do Internetu, jedna do tabloidu i jeszcze
poinformowac znajomych dziennikarzy z radiostacji Agory :-). Ciekawe czy
wierszowki sie zmienia....). SAdze ze dlatego GW chce, aby ludzie kojarzyli
ja z haslem "nam nie jest wszystko jedno", ze chce byc przewciwienstwem
tabloidow. Nam nie jest wszystko jedno - im tak.

pozdr

Jacek

Zainspirowana dzisiaj przeczytanym artykułem, zakładam wątek. Może komuś się przyda

Wielu internautów korzysta z programów, które są płatne, niekoniecznie posiadając je legalnie. Po co mieć jakiś problem? Pomijam już to, że płatne rzadko znaczy lepsze Oprogramowanie, które polecam, jest w 100% freeware'm, sprawdzone przeze mnie. Podam tu tylko maleńką część tego, co możecie znaleźć w Internecie. Czerwony kolor oznacza program płatny, zielony - jego darmowy odpowiednik/odpowiedniki. Nie zawsze podaję wersje, bo przeważnie jest kilka dostępnych, tu każdy sam musi zorientować się, jaka nada się dla jego komputera

Przeglądarki internetowe:

Internet Explorer - Mozilla FireFox lub Opera, darmowa dopiero od wersji 8.50.

Pakiet biurowy:

Office MS (czyli popularny Word, Excel, Power Point i inne) - Open Office UX 2.1. Tu szczególnie zwracam uwagę na pakiet darmowy. Edytor tekstu jest w nim zdecydowanie ciekawszy, niż Word. Wygląd praktycznie niczym się nie rózni, układ dokumentu ejst taki sam, natomiast program posiada o wiele więcej ciekawych funkcji (choćby bezproblemowa, blyskawiczna zamiana wielkich liter na małe )

Grafika:

Paint- TuxPaint. Darmowiec o kilka pięter lepszy

Corel (draw/PhotoPaint) / PaintShopPro - GIMP/GIMPShop. Dodam tylko, że jesli ktoś nie używa programów graficznych zawodowo, spokojnie moze odpuscić sobie Corela i pobawić się GIMPami. Corel w pełnych obu wersjach to horrendalna kasa rzędu koło 2.000zł. Czy program jest tego wart? Mocno się zastanawiam

INNE DARMOWE PRZYDATNE:

WinAmp
. Tu chyba żadne wyjaśnienia nie są potrzebne Słuchamy muzyki, tudzież radia.

FotoOffice2007 wersja domowa - świetny program do katalogowania zdjęć, podstawowej obróbki czy przeglądania fotek.

IrfanView - przeglądarka graficzna obsługująca kilkadziesiąt formatów plików.

Zajączek - polski edytor HTMLa Fajna rzecz nie tylko dla początkujących webmasterów.

avast! 4 Home 4.7.942 - bardzo dobry program antywirusowy, posiada opcję automatycznej aktualizaji, zajmuje niewiele miejsca.

Total Commander 6.56 - menedżer plików, z wbudowanym klientem FTP.

No, napisałam się Na razie tyle. Nastepnym razem podam programy edukacyjne - darmowe i darmowe gry.
Dla wszystkich lubiących MGMT polecam inny duet. Ten pochodzi nie z USA a z Australii i zwie się Empire of the Sun.

Ostatnio kupiłem płyty obu zespołów. MGMT usłyszałem po raz pierwszy w FIFA09 i zaraz po tym ściągnąłem album z Internetu. Spodobał mi się bardzo, nie czekałem więc z kupnem.

Empire of the Sun usłyszałem w audycji Zane Lowe w BBC Radio 1. Dokładniej był to utwór "We Are the People". Nie zaciekawił mnie w ogóle. Kumpel za to zwrócił na niego uwagę. Kiedy go usłyszałem, pierwsze co powiedziałem, to że brzmi jak MGMT. Kolega zapytał, czy nie mógłbym mu ściągnąć tej płyty. Na drugi dzień słuchaliśmy już jej w pracy. I wtedy też nie przykuła mojej uwagi. Dopiero w domu, ze słuchawkami na uszach odkryłem EotS. Teraz jest to jeden z najczęściej słuchanych przeze mnie albumów.

Muzyka obu zespołów, przynajmniej dla mnie, jest bardzo podobna. Myślę, że jakby ich utwory wymieszać na jednej płycie to dla kogoś, kto słuchałby pierwszy raz nie łatwo byłoby odróżnić a nawet zauważyć różnice pomiędzy nimi.

Z MGMT w szczególności lubię utwór "Electric Feel". Częściej niż reszty utworów z płyty "Oracular Spectacular" słucham też "Time to Pretend". Co do Empire of the Sun to mam paru ulubieńców z "Half Mast" na czele. Pozostałe to single "Walking on a Dream" oraz "We Are the People". Polecam też "Standing on the Shore".

Z resztą. Co będę wyszczególniał. Oba albumy w całości są świetne.

Tak jak już wcześniej pisałem, wszystko to "po drodze" w poszukiwaniu czegoś nowego.

Dziś przykładowo dostałem cynk o Szkotach z Boards of Canada. Zobaczymy czy przykują mą uwagę na dłużej. Póki co kompletuję dyskografię.
witam, kupilam nokie 2310 w styczniu, zgodnie z zaleceniem ladowalam baterie 2*12h ale od samego poczatku bateria trzymala3-4dni. Chcialabym zaznaczyc ze telefon nie jest przeze mnie mocno eksploatowany bo np. mam wylaczone wibracje, cichy dzwonek, rzadko kiedy rozmawiam przez telefon no i nie slucham wbudowanego radia, generalnie telefon sluzy mi do pisania i odbierania esemesow, ktorych liczba rowniez nie jest rażąca. Kiedy telefon sam zaczal wylaczac sie po 2,5 dnia z powodu braku energii zwrocialam sie z owym problemem do serwisu autoryzowanego nokii jako ze bateria wciaz byla obejmowana przez gwarancje. Tam jedynie uaktualniono moje oprogramowanie. Niestety prawda jest taka, ze to wcale nie rozwiazalo mojego problemu. Zwrocilam sie do nich ponownie, gdzie uslyszalam ze powinnam sie cieszyc ze telefon wytrzymuje mi az 3 dni bo np telefon za 3500 zl wytrzymuje tylko pol dnia, serwis zrobil co mogl i nie sa mi juz w stanie pomoc. Probowalam podjac dialog z panem w serwisie, ale wyznam szczerze, ze zbytnio nie znam sie na telefonach i argument, ze komorka ma tak wiele funkcji i kolorow stad tak ogromne zuzycie baterri - trafil do mnie. Dopiero pozniej przeczytalam opinie ludzi w Internecie, ktorzy wypowiadali sie ze ich telefon trzyma powyzej tygodnia. Pozostaje mozliwosc zgloszenia sie do sprzedajacego mi telefon, ale podobno nie mam prawa korzystac z prawa gwaranta i prawa konsumenta jednoczesnie. Co robic? czy jesli zwroce sie do sprzedajacego z reklamacja ze bateria jest wadliwa a w gwarancji mam adnotacje o zmianie oprogramowania to czy rowniez zostane splawiona, tzn adnotacja o oprogramowaniu bedzie dla sprzedajacego rownoznaczna z faktem iz problem dotyczy baterri a co za tym idzie zglaszam problem zarowno do gwaranta jak i sprzedajacego (co rzekomo prawnie mi nie przysluguje), za kjakakolwiek rade serdecznie dziekuje
Tam na początku samym to było disco polo, bo miało śmieszne teksty. Ale jak miałem z 7 lat to zacząłem słuchać Elektrycznych gitar. Słucham ich do tej pory, uważam za jeden ze swoich ulubionych zespołów. Przynajmniej starych numerów znam większość tekstów. Wybaczyłem, że sprzedali się przy okazji "Na Krzywy Ryj" (to ta płyta co jej połowę dali na Kilera). Bo i tam fajne numery nagrali.
Miałem może z 9 lat, trafiłem na Offspring. Ja cie w dupe kopane, toż to był wtedy czad! I okładka z kościotrupami! Wooow! Wtedy poznałem też AC/DC, ale mi nie podeszło. Średnio podchodzi po dziś dzień. No ale tak tego Offspringa katowałem niemiłosiernie, że aż strach. Pirata ze Stadionu. Aż przyszedł ten dzień okrutny. Uszłyszałem w TV Metallikę. Coś nowszego. Nieważne co. "Mama, mama, kup mnie płytę Metalliki!" krzyknąłem widząc, że starzy jadą na Stadion, siedzibę piractwa wszelkiego. Kupili. Kill'em All. 10 latkowi. Toż to wtedy było jak morderstwo. Nikt tak nie grał. Nie można było takich rzeczy usłyszeć w telewizji, ani w radio. Internet? Nie bardzo wiedziałem co to jest tak właściwie. Ale co to się działo! Gitary zasuwają jak 150, wysoki, wrzeszczany wokal, szybkie sola, agresja! Matko kochana! Chyba jedna z najdłużej katowanych przeze mnie płyt. Do dzis regularnie jej słucham. Przynajmniej kilka razy w roku włączę.

Potem poszły inne Metalliki, inne lżejsze trasze, przestraszyłem się Deicide jak zobaczyłem na Polsacie, bo to PRAWDZIWE SATANISTY! No ale death metal był jeszcze nie dla mnie. Death metal był później. Aha- w każdym razie od początku miałem dobry gust, jak zobaczyłem Bimmu Dorgir to się zacząłem śmiać. Potem usłyszałem Seasons In Abyssszszszsz zespoła Slayerrrrrr i widziałem kto jest niekwestionowanym królem ciężkiego grania.
Potem w kierunku klasyki- Black Sabbath, Budgie (te dwie wiecej), Deep Purple, Cepeliny i inne takie. Te dwie pierwsze grupy do dziś goszczą regularnie w moim odtwarzaczu. Chwila zabawy z jakimiś Kultami, próbowałem też innych nowofalowych kapel, ale długo nie wytrzymałem, olałem takie bezjajeczne granie.
Mam z 15 lat. Znam te Slayery, inne takie, ale właściwie nic z Europy. Rzecz jasna nie całe dyskografie, Mistrzów nie znałem chociażby Reign In Blood. I w moje ręce, we Media Markcie wpada Kreator- Pleasure To Kill. Wrażenie jak z Kill'em All Metalliki. Zamiotło mną. Dosłownie. No a z tej płyty poszło już pięknie w death metal. Przez Death, które dostałem na promocji za 14,99 (płyta się nazywa "Symbolic", akurat nie warta więcej jak te 15 zeta), poszłow w stare ich płyty i tak dotarłem do metalu śmierci. I właściwie od kilku ładnych lat z tego nie wychodzę, no powiedzmy że dzieli się po połowie death metal- thrash. A, no i jakoś tam się przewinęło trochę heavy metalu klasycznego zawsze.
Mam już działającą radiostację w Internecie. Icecast i MuSE (nie mylić z Muse !!! - program do obróbki plików muzycznych typu MIDI) uruchomiłem ( o czym pisałem wcześniej) na Linuksie EDU CD na jednym z domowych komputerów za firewallem, Początkowo muzykę z radia słuchałem na komputerach w sieci LAN. Dzisiaj mogę jej słuchać z własnego radia w Internecie. (Dzięki za ukrytą mądrość w iptables!!) Jeśli ktoś chce sprawdzić, że radio żyje, to podaję adres:
http://212.76.63.96:8011.(najlepiej po 19-tej).

Niestety nadaję utwory domowej roboty by nie wejść w kolizję z prawem. Na przykład ZAIKS, życzy sobie sto kilkadziesiat złotych za emisję utworów w ciągu miesiąca.
Dla ciekawych podaje jak to uruchomić.

W Winampie wybieramy opcję Play URL
W XMMs-ie wybieramy opcje Otwórz położenie
i wpisujemy podany IP i port.
Można też z przeglądarki, która ma zainstolany plugin Quick Time.

Użytkownicy Astercity w Warszawie będą zadowoleni z jakości transmisji. Pozostałym słuchaczom, życzę dużo cierpliwości!!!. Dźwięk jest niestety często zrywany przez fatalne łącza w Polsce moje udostępnione łącze na Swiat w Aster.... to 96kB/s.
Skandynawowie i japończycy maja w domach 50-60MB/s!!!

Tym nie mniej dla zainteresowanych zawsze służę radą.

Mam też nadzieję, że Pan Rajmund dotrzyma słowa i przygotuje w jednej z kolejnych edycji Linuksa EDU CD łatwą instalację w/w radiostacji.
Jak do tej pory, żadnej osobie biorącej udział w dyskusji nie udało się tego dokonać. Brakuje odważnych praktyków. Na ogół dużo dyskutantów przekazywało zasłyszane, nie sprawdzone informacje z różnych dyskusji czego dowodem były te,dotyczące rzekomo gotowych paczek .deb dla MuSE Wymieniane paczki należały do zupełnie innego projektu Muse przygotowanego do obróbki plików MIDI.(proszę zwrócić uwage na wielkość liter w nazwie - jest to, jak się okazuje szalenie ważne).

Praktycy górą!!

Myślę, że zainicjowany przeze mnie temat kilka miesięcy temu zupełnie się wyczerpał, więc kończę.


| To co jest normalne np w Finlandii Ty uznajesz u nas za chore?
| tamten kraj ma nieco inna specyfike, mniejsze zageszczenie ludnosci, a
| jesli juz u mnie doiasteczka(mam na mysli Czarne) dochodza 4
| swiatlowody i jest postawionych na terenie calego miasta kilka
| koncentratorow wyniesionych to nie po to, zeby to wszystko obslugiwalo
| kilkuset abonentow rozmawiajacych przecietnie mniej niz godzine
| dziennie.
To jest złe myslenie. Postępu w telefonii nikt nie jest w stanie
przewidzieć. Sądzę że priorytety w telekomunikacji zmieniają
się z dnia na dzień. Priorytet 4 lata temu to może były światłowody,
2 lata temu telefonia komórkowa, za rok UMTS.



Ale Ty nie rozumiesz jednego, tak jak nie przyjelo sie ogladanie
telewizji w terenie (bynajmiej nie z powodu problemow w odbiorze, bo
to sie da wyeliminowac, pytanie tylko po co skoro nikt z tego nie
skorzysta), tak UMTS zwlaszcza tak wysoko opodatkowany jak to sie
stalo w Europie poprostu sie NIE PRZYJMIE
UMTS jest POMYSLEM CHORYM i pojdzie na smietnik historii jako zwykly
niewypal, bo o ile w terenie da sie rozmawiac bez problemu przez
telefon, o tyle przez wideotelefon juz nie za bardzo, tak jak nie
oglada sie telewizji, ale slucha radia

TPSA w swoim bezwładzie jeszcze mysli o światłowodach,
obojętnie jak myślą dobrze czy źle ale na pewno za wolno.



Taki jest trend i taka struktura lacznosci przewodowej ze sie
instaluje kable swiatlowodowe umozliwiajace wrecz niesamowita
przepustowosc po stosunkow tanich kosztach.

| Problemem teraz jest tylko by wszyscy ludzie jak najszybciej
| się przekonali że do rozmów lepiej służy telefon komórkowy.
| ...w Finlandii to i owszem, ale w Polsce to szkoda eteru zeby z domu
| rozmawiac przez komorki, szczegolnie w wiekszych miastach
Wiesz, wchodzę na grząski teren - Ty się na tym lepiej znasz
ale myślę że niech o ten eter martwią się w Londynie,



oj zebys sie nie pomylil, w takim Londynie czy Nowym Jorku siec jest
juz bardziej zoptymalizowana i gdzie sie nie musi korzystac, tam sie
nie korzysta z sieci bezprzewodowej, nie to co u nas gdzie majac tyle
kabli ludzisja sie przesiadaja na komorki bo taniej.
Chore.

Nowym Jorku czy innych metropoliach. U nas trzeba
szybkiego postępu w wdrożeniu społeczeństwa do korzystania
z nowoczesnych technologii czytaj komórek.



Jesli chodzi o komorki to sa one dobre do rozmow w terenie, do tego
zostaly stworzone i do tego powinny byc uzywane, ale rozmow niezbyt
dlugich bo ilosc pasma mamy jednak ograniczona

| ...oby poszli po rozum do glowy i zaczeli propagowac dlugie rozmowy za
| niska, najlepiej zryczaltowana oplata
Jeżeli TP SA będzie się specjalizwać w długich rozmowach
to czeka ją los plantacji kauczuku naturalnego.



czemu ???
Czemu chcesz zabronic ludziom plotkowania telefonicznego, piepszenia
godzinami na konferencyjnych polaczeniach ???
Powinno sie utwaorzyc telefoniczne linie konferencyjne na wzor kanalow
irc-owych gdzie ludzie mogliby bez problemu sobie gadac i poznawac
nowych ludzi, niech se plotkuja skoro juz linie sa to trzeba zachecic
ludzi do korzystania z nich.

| wszystko zalezy za jakie pieniadze, dial-up to rowniez ISDN, a ISDN to
| juz 128kbps, a nie 115.2 i mozliwosc doboru modemu przeze mnie, a nie
| przez TPSA.
Chyba przesiąkłeś myśleniem charakterystycznym dla urzędników
z TPSA - 128 kbps ? dołóż do 2 Mb bo chyba tyle dają dostawcy
internetu w cywilizowanych krajach. Chyba że chcesz to 128 kbps
tylko dla siebie,



a dla kogo ???
jeszcze niedawno mialem ledwie 7800bps, na razie 115.2/128 w
zupelnosci mi starcza, za jakis czas jak pojawia sie lepsze mozliwosci
to sobie zakupie cos lepszego.

...pozatym predkosc ta ktora podalem jest to predkosc maksymalna do
najblizszego wezla, potem zaczynaja sie schody, lub waskie gardla, bo
jak to juz dawno bylo wiadomo nie placi sie za predkosc maksymalna do
najblizszego wezla, ale za gwarancuje przepustowosci.

Ja ciesze sie ze wreszcie otworzyly sie mozliwosci nieskrepowanego i
legalnego korzystania z sieci telekomunikacyjnej przewodowej za
powiedzmy ze niewielkie pieniadze, mozliuwosci ktore starali sie sobie
stworzyc phreakerzy od poczatku istnienia sieci komputerowych
rozleglych. Ja teraz sobie siedze i slucham mp3-jak ktore sie nocami
sciagaja na moim SDI nie przeszkadzajac nikomu, wykorzystuje popropstu
wolne zasoby sieciowe, czyli to co pozostaje po wykorzystaniu sieci do
uslug wymagajacych gwarancji przepustowosci.
To jest jednak przyslowiowy wierzcholek gory lodowej, bo mozliwosci
sieci przewodowo-swiatlowodowej sa naprawde olbrzymie, mozna ja
rozbudowywac niemal w nieskonczonosc, czego nie mozna powiedziec o
sieci bezprzewodowej.

Dziecko techniki cyfrowej
voice:    0603 237728
voice/fax 067 2663981 - to tylko K66
Szczecin miastem cudow

Mini TEST
Jak wiadomo nie ma telefonu idealnego i co jest do wszystkiego to jest do... chociaż w tym przypadku nie do końca

Wygląd
Myślę, że każdy zainteresowany mniej więcej orientuje się jak wygląda ten model i nie ma potrzeby szczegółowo go opisywać. Dodam tylko, że myślałem, że będzie cięższy... no i mały to on na pewno nie jest - traci głównie ze względu na grubość... Po odmontowaniu klapki numerycznej grubość zmniejsza się o ok 4-5mm. Jednak ja ją zachowałem bo jest to dodatkowa ochrona i mi ułatwia użytkowanie.

Oprogramowanie
W kwestii oprogramowania fakt faktem jest go mniej pod UIQ3 niż w S60. Prawdopodobnie głównym powodem jest zdecydowanie większa ilość telefonów z wersją Symbiana S60.
Nie znaczy to jednak, że do UIQ3 nic ciekawego nie znajdziemy... Główne aplikacje, z którymi zetknąłem się w S60 mają tu swoje odpowiedniki. Ja mam zainstalowane:
- Agile Messenger
- IM+
- DocumentsToGo - bardzo dobry program do plików Office'a
- Gmail
- LCG Jukebox
- LCG SmartMovie
- SlovoED
- X-plore
I kilka gierek
Ogólnie na najnowszym oprogramowaniu R5A17 podobno wszystko działa znacznie szybciej niż na poprzednich wersjach [piszę podobno, bo sam nie miałem długo starego softa, bo w pierwszy dzień go zmieniłem, więc opieram się na opiniach użytkowników]. Telefon działa stabilnie i ciężko go zwiesić

Wszystko ładnie pięknie, ale jest jedno ale... Ilość pamięci RAM dostępnej dla użytkownika to tylko ok 10Mb... Uruchomienie kliku aplikacji może skończyć się błędem lub wyłączeniem innej aplikacji działającej w tle bez naszej wiedzy. Bywa to czasem uciążliwe i zmieni się to dopiero w nowym dziecku SE - P1i

Muzyka
Dźwięk z głośniczka jest dobrze słyszalny. Gorzej jest z dźwiękiem na oryginalnym zestawie słuchawkowym, który gra w moim odczuciu zbyt cicho. Ja słucham muzyki na słuchawkach Koss Spark Plug + adapter na 3,5mm [dużym plusem jest, że taki adapter stereo kosztuje koło 5-6zł w przeciwieństwie do adaptera Nokii AD-15 - ok 30zł]. W preinstalowanym odtwarzaczu mamy do dyspozycji korektor dźwięku, który potrafi znacznie poprawić jakość MP3. Najlepszy tryb moim zdaniem to MegaBASS – bardzo ładne basy i przyjemna jakość dźwięku.

Radio
Posiada wszystko co możliwe. Automatyczne szukanie stacji, RDS[tylko w trybie otwartym]. RDS obsługuje komunikaty dla kierowców i wiadomości. Ogólnie rzecz biorąc nie mam nic do zarzucenia.

Aparat
Zamontowany aparat posiada rozdzielczość 2Mpix i bardzo dobrze wykorzystuje tę matrycę. Posiada Auto-Focusa, zatem zdjęcia z bliskiej odległości wychodzą po prostu cudownie. Zdjęcia z większej odległości wyglądają już przeciętnie, ale mimo to można je spokojnie wywoływać.
Zamieszczam link do zdjęć kwiatów wykonanych tym telefonem przeze mnie…
http://jvoo.fotosik.pl/albumy/202213.html
Mówiłem, że świetne?
Podobno akcelerator graficzny bierze też udział w kodowaniu-dekodowaniu JPG i MPEG-4 i rzeczywiście zdjęcia w najlepszej jakości zajmują 400-700Kb.

Internet
Nie trudno się domyślić, że przeglądanie stron www na wyświetlaczu 2,8" jest wygodne. WiFi dobrze łapie sygnał, z GPRSem czy UMTSem też nie ma problemów Nie wyobrażam sobie serfowania po internecie bez dotykowego - dużego wyświetlacza.
Jest to ogromny plus tego modelu.

Podsumowanie
Często zmieniałem telefony/palmtopy i nie mogłem znaleźć złotego środka… A teraz chyba go znalazłem… Kiedy klapka jest zamknięta korzysta się jak ze zwykłego telefonu a dotykowy wyświetlacz nie reaguje na dotyk. Gdy klapka jest otwarta można się cieszyć funkcjami palmtopa Warto też wspomnieć o klawiaturze QWERTY, która wbrew pozorom jest wygodna i szybko się na niej pisze. Dla mnie jest to idealne rozwiązanie
Postanowiłem troszkę "odkurzyć" temat

Zatem to dzięki soundtrackom z gier, coraz bardziej przekonywałem się do różnych rodzajów muzyki(akutalnie nie słucham tylko typowego, bezmózgiego techno). Zatem, po kolei:

Total Overdose - gra może niezbyt popularna, ale soundtrack jest na prawdę dobry Zespoły do których się przekonałem - Molotov*(Głownie Que No Te Haga Bobo Jacobo oraz Apocalipshit) oraz Delinquent Habits(Return of the Tres oraz Freedom Band). Wszystko w drobnej mieszance rapu z rockiem(jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi ). I praktycznie nie przeszkadzało mi, że większość tekstów było w języku hiszpańskim. Na prawdę polecam.

GTA San Andreas - a właściwie dwie stacje - Radio Los Santos oraz Radio X. To dzięki RLS przekonałem się do gatunku muzyki, zwanego przez Kubasha "murzyńskim rapem" a przeze mnie po prostu zwykłym rapem Głównie kawałki N.W.A (Express Yourself, Alwayz Into Something), 2Pac'a(I Don't Give A Fuck) oraz duetu Snoop Dogg'a i Dr.Dre(Fuck Wit Dre Day oraz Nothing But G Thang) zapadły mi w pamięć i słucham ich do dziś. Ponadto Cypress Hill i "How I Cloud Just Kill A Man" . A Radio X? Nie było tam kawałku, którego nie miałem ochoty słuchać. "Hellraiser", "Welcome To The Jungle", "Killing In The Name", "Personal Jesus", "Them Bones" oraz "Mother" słucham do dziś. Reszta stacji z gry nie przypadła mi do gustu, no jeszcze może Slick Rick i jego "Children's Story" z Playback FM. Mimo to zawsze gdy powracam do GTASA, to nie zdażyło mi się słuchać innych stacji, niż te dwie wymienione na poczatku. I na prawdę mi się nie nudzi.

Vietcong - właściwie jeden kawałek - "Hey Joe" Jimi`ego Hendrix'a. Ale to właśnie dzięki tej grze, zacząłem słuchać muzyki z okresu Wojny Wietnamskiej. The Doors, The Beatles, Jefferson Airplane, Rolling Stones, The Troggs oraz Creedence Clearwater Revival - muzykę tych zespołów zawdzięczam właściwie tej grze. Ponadto soundtracki z Shellshock Nam' 67 oraz Battlefield Vietnam są warte uwagi.

NARC - gra, co tu ukrywać, słaba - ostatnio znalazła się w CD-Action. Ale soundtrack jest na prawdę mistrzowski. Mieszanka soulu oraz rapu. Tu warte wzmianki są cztery kawałki - DMX - The Proffesional, Cypress Hill - Hits From Da Bong, Curtis Mayfield - Pusherman oraz Stranglers - Golden Brown. Całkiem przyjemnie się słuchało i szybko te kawałki wydzierżawiły sobię dożywotnie miejsce na moim twardym dysku.

A tak? Wiedźmin, Call of Duty(wszystkie części), Brothers in Arms, Battlefield 2 oraz Left 4 Dead.

Dziękuje za przeczytanie mojego wywodu, mam nadzieje, że kawałki, które poleciłem - spodobają się.

*Tutaj drobna ciekawostka ;D Pod wpływem fazy na ten zespół, działałem w internecie pod takim właśnie nickiem. Nie było by w tym nic ciekawego, gdyby nie to, że pod tym właśnie nickiem, działałem również na serwisie o grach, który należał do Kubasha.

To prawda.
Toż to prawie takie skur****ny jak Marek Kondrat czy Stanisław Tym! Nie mówiąc już o Andrzeju Grabarczyku, który tyle lat swoją twarzą promował firmę Knorr! Jak można się tak sprzedać, dać poniżyć, zostać medialną prostytutką? W imię czego? Dla tych marnych kilku groszy?


Ale cymbole , zrozum że chodzi nie o ich ryj w reklamie, ale o muzykę !
Oni + ich muzyka, łapiesz ?
Po za tym Kondrata Tyma i Grabarczyka nie ma wszędzie, jak feela - gdzie się nie ruszysz ich słyszysz , więc tym bardziej faceci mogą sobie jakoś zarobic. No i są aktorami więc gra w reklamie nie jest taka bulwersująca

A ja się brzydzę innymi ludźmi. Np. gwałcicielami czy pedofilami. Jeśli chcecie-możecie użyć zwrotu "pedofeelami" ;-).

...
Feel gwałci dobre imię muzyki , tak samo ich stawiam z gwałcicielami ;)


Nie wiem też jakie przełożenie ma zdanie "kasa ważniejsza dla nich od muzyki". Czy nie robią już muzyki? Albo czy występ w reklamie znaczy, że jej nie kochają? Skąd Ty to możesz wiedzieć?


"Kasa ważniejsza od muzyki" - kasa z koncertów i płyt nie wystarczy im jeszcze,i bezczelnie się wpychają do reklam banków ...
Rozumiem jeszcze jakby to była reklama jakiegoś festiwalu, na upartego stacji muzycznej , ALE TO JEST BANKU .
Skoro zniżają się poziomu występowania w reklamach banków, chyba nie świadczy to o tym że szanują tą muzykę , a raczej traktują chwytliwy kawałek jako szybki zysk , póki nie najechali jeszcze na nich krytycy i słuchacze (oni niedługo zejdą ze sceny i to jest pewne , bo już jest dużo głosów krytyki na nich)

Czy występ dowolnego innego artysty (jak choćby aktorzy wymienieni przeze mnie wcześniej) oznacza, że kasa jest dla nich najważniejsza? Gdyby posunąć się dalej-może kasa jest dla nich ważniejsza od ich rodzin, bo zamiast siedzieć w domu-nagrywają reklamy?


Jeżeli by mieli honor odmówili by reklamowania banku ...


Normalnym jest, że gdy ktoś zyska popularność-puszczają jego kawałki w radiu. Co powiesz o Nosowskiej? Bo ja często słyszę ją na antenie :-)


nie powiem nic złego, bo nosowskiej nie słyszę na każdym kroku, nie reklamuję się w reklamach banków ...


Zupełnie jak przy masie innych zespołów, choćby Kombi czy Perfekcie. To naturalne.



Naturalne, ale jego widzę często. Dużo za często jak dla mnie


No dokładnie, ani lidera kombi ani perfektu na prawdę dawno nie widziałem nigdzie ;)
A tego z feela wczoraj chyba ze 3 razy w ciągu 1,5 godziny na TVNie


Tak tak, pudelka też tak uważnie śledzisz? ;-)
Nie wierz we wszystko, co piszą w super expressie.


oczywiście że czytam gazety, tak samo jak śledzę internet, nie wiem co w tym dziwnego?


Jeśli chodzi o reklamę Zetki-nie widzę w tym nic złego. Jest to jakaś promocja swojej muzyki, prawda? Bo przecież na takiej zasadzie to działa:
->radio jest promowane;
->ludzie słuchają radia;
->poznają dzięki temu nowych wykonawców, których płyt normalnie by nie kupili/ściągnęli;
->anonimowy artysta staje się rozpoznawalny;
Śmiem więc twierdzić, że artysta reklamując radio przyczynia się w sporym stopniu do promocji mniej rozpoznawalnych kapel :-)


no więc co bank milenium ma do muzyki ? ;)
To prawda.
Toż to prawie takie skur****ny jak Marek Kondrat czy Stanisław Tym! Nie mówiąc już o Andrzeju Grabarczyku, który tyle lat swoją twarzą promował firmę Knorr! Jak można się tak sprzedać, dać poniżyć, zostać medialną prostytutką? W imię czego? Dla tych marnych kilku groszy?


Ale cymbole , zrozum że chodzi nie o ich ryj w reklamie, ale o muzykę !
Oni + ich muzyka, łapiesz ?
Po za tym Kondrata Tyma i Grabarczyka nie ma wszędzie, jak feela - gdzie się nie ruszysz ich słyszysz , więc tym bardziej faceci mogą sobie jakoś zarobic. No i są aktorami więc gra w reklamie nie jest taka bulwersująca
A ja się brzydzę innymi ludźmi. Np. gwałcicielami czy pedofilami. Jeśli chcecie-możecie użyć zwrotu "pedofeelami" ;-).

...
Feel gwałci dobre imię muzyki , tak samo ich stawiam z gwałcicielami ;)

Nie wiem też jakie przełożenie ma zdanie "kasa ważniejsza dla nich od muzyki". Czy nie robią już muzyki? Albo czy występ w reklamie znaczy, że jej nie kochają? Skąd Ty to możesz wiedzieć?


"Kasa ważniejsza od muzyki" - kasa z koncertów i płyt nie wystarczy im jeszcze,i bezczelnie się wpychają do reklam banków ...
Rozumiem jeszcze jakby to była reklama jakiegoś festiwalu, na upartego stacji muzycznej , ALE TO JEST BANKU .
Skoro zniżają się poziomu występowania w reklamach banków, chyba nie świadczy to o tym że szanują tą muzykę , a raczej traktują chwytliwy kawałek jako szybki zysk , póki nie najechali jeszcze na nich krytycy i słuchacze (oni niedługo zejdą ze sceny i to jest pewne , bo już jest dużo głosów krytyki na nich)

Czy występ dowolnego innego artysty (jak choćby aktorzy wymienieni przeze mnie wcześniej) oznacza, że kasa jest dla nich najważniejsza? Gdyby posunąć się dalej-może kasa jest dla nich ważniejsza od ich rodzin, bo zamiast siedzieć w domu-nagrywają reklamy?


Jeżeli by mieli honor odmówili by reklamowania banku ...

Normalnym jest, że gdy ktoś zyska popularność-puszczają jego kawałki w radiu. Co powiesz o Nosowskiej? Bo ja często słyszę ją na antenie :-)


nie powiem nic złego, bo nosowskiej nie słyszę na każdym kroku, nie reklamuję się w reklamach banków ...

Zupełnie jak przy masie innych zespołów, choćby Kombi czy Perfekcie. To naturalne.


Naturalne, ale jego widzę często. Dużo za często jak dla mnie


No dokładnie, ani lidera kombi ani perfektu na prawdę dawno nie widziałem nigdzie ;)
A tego z feela wczoraj chyba ze 3 razy w ciągu 1,5 godziny na TVNie

Tak tak, pudelka też tak uważnie śledzisz? ;-)
Nie wierz we wszystko, co piszą w super expressie.


oczywiście że czytam gazety, tak samo jak śledzę internet, nie wiem co w tym dziwnego?

Jeśli chodzi o reklamę Zetki-nie widzę w tym nic złego. Jest to jakaś promocja swojej muzyki, prawda? Bo przecież na takiej zasadzie to działa:
->radio jest promowane;
->ludzie słuchają radia;
->poznają dzięki temu nowych wykonawców, których płyt normalnie by nie kupili/ściągnęli;
->anonimowy artysta staje się rozpoznawalny;
Śmiem więc twierdzić, że artysta reklamując radio przyczynia się w sporym stopniu do promocji mniej rozpoznawalnych kapel :-)


no więc co bank milenium ma do muzyki ? ;)
Muzyka jest dla Markus'a nie tylko pracą, ale sposobem na życie i prawdziwą miłością. Począwszy od wczesnych lat młodości kiedy to zainteresowanie muzyką pchało go coraz bliżej w kierunku stacji radiowych i firm fonograficznych poprzez jego blisko 7 letnią rezydenturę w klubie The Works mieszczącym się w Phoenix (Arizona) gdzie uzyskał niemal status boga, liczne imprezy w czołowych klubach na świecie aż po czasy dzisiejsze zwiazane głownie z jego pracą producencką.

W swojej karierze jako DJ odwiedził masę klubów, które śmiało można zaliczyć do grona najlepszych. Wystarczy wymienić El Divino na Ibizie, Spundae w San Francisco, The Guvernment w Toronto, czy Prologue w Londynie. W chwili obecnej rezyduuje w gigantycznym klubie Space w Miami, gdzie grane przez niego sety przyciągają tłumy ludzi. Kolejne imprezy wypełniające mu dni w kalendarzu utrwaliły jego pozycję i status bardzo poszukiwanej gwiazdy. Kolejne sety przyciagające tysiące fanów nie tylko pozwoliły mu uwierzyć we własne siły, ale też zdeterminowały do bardziej wydajnej pracy. W marcu 2004 roku Markus wydał swoją pierwszą kompilację zatytułowaną: Coldharbour Sessions. Choć zdominowana przez trance'owy charakter wiekszości utworów widac w niej cechy charakterystyczne dla jego twórczości: mroczne linie melodyczne pełne ucinanych w połowie basów i energetyczna perkusję.

Markus Schulz znany jest z licznych przeróbek dobrze znanych utworów. Jak sam wspomina "Czasem jest tak, że jakiś utwór bardzo mi się podoba jednak w żaden sposób nie pasuje do granych przeze mnie setów. Wtedy udaje się do studia gdzie w ciągu dwóch dni dodaję dodatkowe partie perkusji i elelmenty imitujące dzwięki instrumentów klawiszowych tak by pasowały do mojego stylu". Kiedy nie pracuje w studio, z którego podobno bardzo trudno go wyciagnąć pomaga w pracy inym Dj'om, którzy są zainteresowani tworzeniem muzyki zgodnie z narzuconym przez niego stylem. Sporo czasu spędza w licznych wytwórniach płytowych gdzie wraz ze sztabem fachowców pracuje nad nowymi dziękami.

w ciągu ponad dekady miał okazję działać razem z takimi gwiazdami jak: Jewel, Depeche Mode, Madonna, Fat Boy Slim, Oceanlab, Gabriel & Dresden presents Motorcycle, Karada, Telepopmusik, Miro, Book Of Love, Everything But The Girl, Blue Amazon, PQM - a to wierzchołek góry lodowej. Swoje produkcje wydaje w najlepszych na rynku wydawnictwach: Electronic Elements, Armada, Anjunabeats, Lost Language, Yoshitoshi, Global Underground, Renaissance, Bedrock, EVE, Tide and Skint, wymieniając te najbardziej znane. Jego utwory sygnowane imieniem i nazwiskiem lub pseudonimami: Himmel czy Dakota zdobią playlisty najlepszych Dj'ów, którzy bez chwili wachania wymieniają jego nazwisko w czołówce najlepszych producentów. Utwory takie jak "Clear Blue", "You Won't See Me Cry", "Lost in Brixton", "Swirl" i "Celebrate Life" pełnią wręcz rolę niezbędników w case'ach DJ'ów grających mocniejsze odmiany trance'u A Markus uznawany jest za pioniera nowej ery w muzyce trance.

Postępujący sukces i sława Markusa swoją przyczynę mają także w prowadzonej przez niego audycji radiowej Global DJ Broadcast, która za pośrednictwem łaczy internetowych od kilku lat obiega świat docierając do fanów jego doskonałej twórczości w najdalszych zakątkach globu. Audycja owa uznawana jest za jedną z najbardziej ciekawych a co się z tym wiążę najczęściej słuchanych audycji w internecie. Markus'a usłyszeć można w każdy niedzielny wieczór od 1am do 5am na antenie radio WPYM 93.1fm i w internecie : www.trancesphere.com, www.dancenation.com i www.ets-global.org. Warto dodać iż Markus był nominowany do dwóch nagród na 20th Annual International Dance Music Awards odbywającej się w Miami w kategoriach: Best American DJ i Best Dance Radio Mix Show DJ. Konferencję na której rozdawano nagrody Markus uświetnił swoim ponad dwugodzinnym występem.

Poprzez działanie na wielu płaszczyznach i spory wkład w rozwój muzyki w dniu dzisiejszym Markus Schultz to w pełni ukształtowany artysta, po którym mozemy spodziewać się potęznej dawki muzyki i genialnych momentami remixów a jego imię na plakacie reklamowym imprezy można uznąc za gwarancję jej udanego finału.
Co do OKEBIonline to akurat problemy były na miejscu w Warszawie a nie na platformie. GTS Energis podłączył nam bardzo szybki i niezawodny Internet, ale niestety powstał prozaiczny błąd. 4 komputery i inny sprzęt stworzyły takie pole, że karta muzyczna nie poradziła z nim sobie - stąd szum, którego nie powinno być - nawet na żywo.

Ale 2-dniowe konferencje (instalacje ad-hoc) to jest zupełnie inna bajka niż instalacje stacjonarne.

Co do problemów z uruchomieniem. Czy zaakceptowałeś certyfikat odtwarzacza java? Jest to konieczne aby słuchać audycji.

Co do ilości, to nie ma to znaczenia wielkiego. Wąskim gardłem jest łącze do internetu i łącze słuchacza. Ilość słuchaczy nie ma aż takiego znaczenia - serwery sobie z tym poradzą.

Co do obróbki materiałów, to odpowiem Ci bardzo konkretnie.

- obróbka godziny wykładu może trwać 15-30 minut, jeśli po prostu go odszumimy, przytniemy z przodu i z tyłu. I to zaproponowalibyśmy szkołom.

- Obróbka godzinnego materiału z Radio CNEB trwa około 4 godzin, ponieważ mój dźwiękowiec wycina wszystkie zająknięcia, pauzy, yyyyy itd. Z półtoragodzinnego gadania robi 55 minut aby Tobie i innym przyjemnie się tego słuchało. Pomyśl sobie, jeśli zająknięcie trwa czasami niecałą sekundę a zwykle kilka, a mój pracownik wycina tego ponad 30 minut, ile to jest pracy. To nie jest potrzebne, ale takie mamy podejście.

- obróbka materiałów z VIDEO to jest kolejna nauczka. Nagraliśmy wszystko na kamerę i osobno nagraliśmy dźwięk dobrej jakości bezpośrednio z mikrofonów, których używali wykładowcy. Problem jaki odkryliśmy polega na tym, że dźwięk na kamerze i dźwięk nagrany na komputerze różni się o ileś tam milisekund na minutę. W rezultacie po kilku minutach dźwięk z komputera nie pokrywał się z ruchem warg.

W przyszłości będziemy dźwięk od razu nagrywali na kamerę, albo zmienimy kamerę

Ponieważ nie ma sensu przy tych nagraniach bawić się w taką obróbkę dźwięku jak przy Radio CNEB, bo video nie da się tak pociąć, to nagrania audio były gotowe w następnym tygodniu po OKEBI - wystarczyło je przyciąć.

Nagrania z kamery były gotowe również w tym samym czasie - kilkanaście godzin zgrywania, proste przycięcie i gotowe. Ale dźwięk z kamery jest bardzo męczący do słuchania ze względu na ogromną salę.

Ja nie wyobrażam sobie puszczenia video z dudniącym dźwiękiem do ludzi.

Mój dźwiękowiec siedzi już miesiąc na tym, żeby:

- zgrać dźwięk z komputera z dźwiękiem z kamery - to wymaga przesłuchania każdej minuty 2 dni wykładów i wycinania milisekundowych pauz. Polecam spróbować.

- poprawić jasność nagrań

- dodać do każdego nagrania slajdy w odpowiednim momencie - a na nagraniach nie widać slajdów, tylko samego wykładowcę, więc mój człowiek sam się musi domyślić, gdzie pojawia się nowy slajd - czyli każdy wykład trzeba dokładnie przesłuchać.

Pomijając zgrywanie dźwięku, to rendering godzinnego wykładu trwa 6h. Jedna pomyłka i cały dzień w plecy.

Oczywiście jak ma się studio i topowe komputery, to idzie to szybciej, ale ja nie zarabiam na produkcji video i nie inwestowałem jeszcze aż tak dużo.

------------

Szkoły nie będą musiały nikogo zatrudniać, bo mam plan aby agenci ekademii w różnych miastach się tym zajmowali. Jeden przeszkolony człowiek spokojnie może obsłużyć kilka szkół, a prowizja dla niego z tego tytułu powinna stanowić bardzo przyzwoite wynagrodzenie.

------------

Co do akademii PARP to jest to weź pod uwagę, że budżet tego projektu to 14 milionów złotych (dane z 2006). Za te pieniądze można by wprowadzić racjonalnymi metodami e-learning w co drugiej szkole policealnej (jest ich ok 3700) i wyższej w Polsce korzystając z sugerowanego przeze mnie systemu, w którym 10 uczniów na kierunek wystarcza, aby e-learning się zwracał.

Za takie pieniądze skandalem byłoby zrobić ten projekt źle.

Osobiście bardzo się cieszę z tego, że ten projekt powstał. Pytanie tylko jak wpłynie na e-learning w Polsce. Oby jak najlepiej.

Mam nadzieję, że moje odpowiedzi pozwoliły Ci zobaczyć też drugą stronę medalu.

Fajnie jest cieszyć się z dobrej jakości - ale to albo bardzo dużo kosztuje (Ciebie lub nas wszystkich - czytaj UE), albo długo trwa.

Muzyka jest dla Markus'a nie tylko pracą, ale sposobem na życie i prawdziwą miłością. Począwszy od wczesnych lat młodości kiedy to zainteresowanie muzyką pchało go coraz bliżej w kierunku stacji radiowych i firm fonograficznych poprzez jego blisko 7 letnią rezydenturę w klubie The Works mieszczącym się w Phoenix (Arizona) gdzie uzyskał niemal status boga, liczne imprezy w czołowych klubach na świecie aż po czasy dzisiejsze zwiazane głownie z jego pracą producencką.

W swojej karierze jako DJ odwiedził masę klubów, które śmiało można zaliczyć do grona najlepszych. Wystarczy wymienić El Divino na Ibizie, Spundae w San Francisco, The Guvernment w Toronto, czy Prologue w Londynie. W chwili obecnej rezyduuje w gigantycznym klubie Space w Miami, gdzie grane przez niego sety przyciągają tłumy ludzi. Kolejne imprezy wypełniające mu dni w kalendarzu utrwaliły jego pozycję i status bardzo poszukiwanej gwiazdy. Kolejne sety przyciagające tysiące fanów nie tylko pozwoliły mu uwierzyć we własne siły, ale też zdeterminowały do bardziej wydajnej pracy.

W marcu 2004 roku Markus wydał swoją pierwszą kompilację zatytułowaną: Coldharbour Sessions. Choć zdominowana przez trance'owy charakter wiekszości utworów widac w niej cechy charakterystyczne dla jego twórczości: mroczne linie melodyczne pełne ucinanych w połowie basów i energetyczna perkusję.

Markus Schulz znany jest z licznych przeróbek dobrze znanych utworów. Jak sam wspomina "Czasem jest tak, że jakiś utwór bardzo mi się podoba jednak w żaden sposób nie pasuje do granych przeze mnie setów. Wtedy udaje się do studia gdzie w ciągu dwóch dni dodaję dodatkowe partie perkusji i elelmenty imitujące dzwięki instrumentów klawiszowych tak by pasowały do mojego stylu". Kiedy nie pracuje w studio, z którego podobno bardzo trudno go wyciagnąć pomaga w pracy inym Dj'om, którzy są zainteresowani tworzeniem muzyki zgodnie z narzuconym przez niego stylem. Sporo czasu spędza w licznych wytwórniach płytowych gdzie wraz ze sztabem fachowców pracuje nad nowymi dziękami.

w ciągu ponad dekady miał okazję działać razem z takimi gwiazdami jak: Jewel, Depeche Mode, Madonna, Fat Boy Slim, Oceanlab, Gabriel & Dresden presents Motorcycle, Karada, Telepopmusik, Miro, Book Of Love, Everything But The Girl, Blue Amazon, PQM - a to wierzchołek góry lodowej. Swoje produkcje wydaje w najlepszych na rynku wydawnictwach: Electronic Elements, Armada, Anjunabeats, Lost Language, Yoshitoshi, Global Underground, Renaissance, Bedrock, EVE, Tide and Skint, wymieniając te najbardziej znane. Jego utwory sygnowane imieniem i nazwiskiem lub pseudonimami: Himmel czy Dakota zdobią playlisty najlepszych Dj'ów, którzy bez chwili wachania wymieniają jego nazwisko w czołówce najlepszych producentów. Utwory takie jak "Clear Blue", "You Won't See Me Cry", "Lost in Brixton", "Swirl" i "Celebrate Life" pełnią wręcz rolę niezbędników w case'ach DJ'ów grających mocniejsze odmiany trance'u A Markus uznawany jest za pioniera nowej ery w muzyce trance.

Postępujący sukces i sława Markusa swoją przyczynę mają także w prowadzonej przez niego audycji radiowej Global DJ Broadcast, która za pośrednictwem łaczy internetowych od kilku lat obiega świat docierając do fanów jego doskonałej twórczości w najdalszych zakątkach globu. Audycja owa uznawana jest za jedną z najbardziej ciekawych a co się z tym wiążę najczęściej słuchanych audycji w internecie. Markus'a usłyszeć można w każdy niedzielny wieczór od 1am do 5am na antenie radio WPYM 93.1fm i w internecie : www.trancesphere.com, www.dancenation.com i www.ets-global.org. Warto dodać iż Markus był nominowany do dwóch nagród na 20th Annual International Dance Music Awards odbywającej się w Miami w kategoriach: Best American DJ i Best Dance Radio Mix Show DJ. Konferencję na której rozdawano nagrody Markus uświetnił swoim ponad dwugodzinnym występem.

Poprzez działanie na wielu płaszczyznach i spory wkład w rozwój muzyki w dniu dzisiejszym Markus Schultz to w pełni ukształtowany artysta, po którym mozemy spodziewać się potęznej dawki muzyki i genialnych momentami remixów a jego imię na plakacie reklamowym imprezy można uznąc za gwarancję jej udanego finału.
Muzykę jaką słucham/słuchałem ułożę w sposób chronologiczny. Zaczynało się niewinnie za czasów małolata , słuchałem głównie elektrycznych gitar i queen, tu widoczny był wpływ starszego brata , potem nastąpiła jakaś niewyjaśniona przeze mnie do dziś pustka. Niespecjalnie interesowałem się muzyką , słuchałem czego popadnie , co leciało akurat w tv/radiu. Przełom nastąpił dzięki internetowi , nowymi znajomościami tym razem ,,wirtualnymi" osobami które proponowały mi różne zespoły. Tak zaczęła sie fascynacja rockiem. Papa roach , linkin park czy the offsprings to tylko niektóre zespoły które z przyjemnością słuchałem.

Szybko jednak nastąpił przełom , mocny przełom. Dzięki pewnej reklamie samochodów zakochałem się w rammsteinie. I tu poleciało już z górki , szybko doszły takie zespoły jak System of a down , Deathstars , Hunter , Illusion , Primal Fear , Oomph! , Samael . Pokochałem metal , ale brakowało mi czegoś , tego co dał mi gotyk. Brzmienie gitar połączone ze skrzypcami ( fascynacja dzięki rammsteinowi , tyle że co najzabawniejsza w ich muzyce nie ma skrzypiec , ale syntezator bardzo ładnie czasami je naśladuje ). Pojawiły się zespoły pokroju nightwish , Lacuna coil , Within temptation , Therion , Apocalyptica , Epica itd. . Brakowało mi jednak jeszcze czegoś. Takiej monumentalności w piosenkach tych zespołów , niektóre utwory miały to w sobie , ale to tylko wyjątki.

Przypadkowo zobaczyłem teledysk Lacrimosy do piosenki ,,Lichtgestalt". Zaintrygował mnie oczywiście język niemieki w pierwszej chwili. Dorwałem się do całej płyty. To był szok. Absolutne spełnienie muzycznych marzeń. Ideał ! Nigdy nie przechodziłem takich muzycznych fascynacji jak przy Lacrimosie. Poleciała cała dyskografia .

Potem przyszła fascynacja folk metalem. Przypadły mi do gustu szczególnie niemieckie zespoły takie jak Letzte Instanz , Subway to Sally , Schamandul , Corvus corax , norweski Lumsk czy już typowo folkowy Fiddler's Green.

Tu powoli kończy się pewien rozdział w ewolucji moich upodobań muzycznych.

Miesiąc temu odkryłem niesamowitą piosenkarkę , skrzypaczkę i poetkę w jednej osobie. Emilie Autumn.... . Zacząłem odczuwać to samo co dała mi Lacrimosa . Prawdziwą miłość do muzyki i doznania które poszły w zapomnienie na przynajmniej rok.
Ciężko sklasyfikować muzykę Emilie Autumn , popularnie można to nazwać industrialnym gotykiem choć sama Emilia nazywa ją victoriandustrial. Wszystko przez jej fascynacje barokiem , co od razu widać w jej scenicznym ( nie tylko ) image. To właśnie jej image był tym magnesem który mnie przyciągnął , stwierdziłem , że albo to jest totalny kicz i syf albo coś ... większego .
Po stokroć nie zawiodłem się.
Nie będę jej tu zachwalał , bo trochę by mi zeszło na pisaniu , dam tylko kilka przykładów z jej muzycznego dorobku .

1. Emilka nie tylko gra na skrzypcach ale i na klawesynie co na początku słychać .
http://pl.youtube.com/wat...feature=related

2. Coś zdecydowanie bardziej industrialno-elektronicznego plus nieziemski wokal.
http://pl.youtube.com/watch?v=rgsCGlOgSNg

3. Przezabawna piosenka , świetny tekst i wokal .
http://pl.youtube.com/watch?v=uI21ZMB1LCo

4. Na koniec coś co mnie najbardziej się podoba. Emilia plus skrzypce elektryczne. Totalny psychodelizm a dla niektórych może i tortura . Dla mnie niesamowite doznanie.

http://pl.youtube.com/watch?v=LcqgxuD6tDA
http://pl.youtube.com/wat...feature=related

Wspominałem o torturach . Jeden z moich ulubionych utworów , solówka Emilie na skrzypcach elektrycznych :
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
,,Are you suffering?"

Dodam jeszcze , że aktualnie zgłębiam zupełnie niemetalowe , ale równie interesujące The dresden dolls ( klimat kabaretu ) czy Rasputine. Oczywiście włacznie z Emilią.
Czas najwyższy podjąć jeden z njabardziej kontrowersyjnych i jednocześnie najczęściej wałkowanych tematów dotyczących gier: Przemoc w Grach, a co za tym idzie: Czy gry wywołują przemoc?.

Jeżeli czytacie prasę, słuchacie radia, oglądacie telewizję lub korzystaie z internetu (dla laików: właśnie to robisz), napewno choć raz natknęliście się, słuchaliście audycji lub oglądaliście program o przemocy w grach. A to sześcioletni Kubuś odstrzelił głowę bratu bo myślał, że jest Turokiem a brat to tyranozaur. A to ośmioletnia powiesiła się w szafie obok lalki Tolci bo nie udało się jej ukończyć kolejnego etapu Crash of Titans. A to osiemnastoletni Piotr wpadł do szkoły z siekierą bo się za dużo w Manhunt nagrał. A to dwudziestojedno letni Zygmunt, który zastrzelił kolegę Stasia, bo myślał, że tak jak w Halo ma on 100 punktów tarczy. No i wreszcie dwudziestoośmio letnia Małgorzata, która rozjechała cztery prostytutki bo z takowymi zadawał się jej chłopak w GTA. Przykładów można by podawać i wymyślać bez końca. Co ja sądzę? Bulszit!

Według mnie wszystko jest dla ludzi. Nigdy nie zapomnę kontrowersji wywołanych premierą Manhunt. Gdy kupiłem grę (PS2) już po paru minutach wiedziałem, że będzie wokół niej głośno, że będzie zadyma. Była! I to jaka, pamiętacie? Tylko o co? O to, że głównym zadaniem Gracza było zabijanie? Jak dla mnie przedni pomysł, absolutnie nowatorski. Szkoda tylko, że wszystkie rekiny czyhając na to, aby poraz kolejny przyczepić się do gier video, od razu rzuciły się do ataku. Myślę, że jak ktoś nie jest już wewnętrznie popaprany, to gry go raczej zbytnio nie zmienią. Oczywiście mówię o osobach pełnoletnich (szalone matki nastolatków: trzymajcie się ode mnie zdaleka). Już w wieku lat szesnastu raczej wiemy co jest dobre, a co nie. Na szczęscie dla tych, co są troszkę wolniejsi psychologowie dali jeszcze dwa lata i tak powstała kategoria wiekowa od lat osiemnastu. I właśnie tej kategorii powinniśmy się bliżej przyjrzeć, szczególnie rodzice małoletnich i dorastających dzieci.

Wróćmy jednak do osób pełnoletnich, które grają w jakieś superbrutalne, zwyrodniałe, bezbożne, szatańskie wręcz gry. No ja muszę przyznać, że gram w takowe. I to baaardzo często. I jak dotąd spotkałem się z opiniami, że jestem lekko pier...nięty, ale zawsze towarzyszył temu gromki śmiech. Mam dziewczynę, kochamy się. Ba! Mam nawet psa! I gry, przez swoją brutalność, nie są w stanie nawet w najmniejszym stopniu zaburzyć tego stanu rzeczy. To, że zatłukłem jakąś porąbaną babę w Bioshock nie sprawi, że jak mnie ukochana zdenerwuje, to jej także przywalę. No i mojego psiunka też nie potnę na kawałki bo będzie po myciu wyglądał jak jakiś stwór z Silent Hill.

Przecież gry to FIKCJA! Wirtualna rzeczywistość stworzona nie przez zwyrodnialców, dewiantów, czy innych wykolejeńców. Gry tworzą ludzie naprawdę inteligentni i mądrzy! Chcą dać nam, Graczom, możliwość przeżycia jakiejś przygody. I nawet jeżeli ta sprowadza się do dźgania szkłem w oko i wbijaniu łoma w czaszkę, nie zmienia to faktu, że to tylko gra. I jeżeli ktoś tego nie zauważa to problem nie tkwi w grze lecz w złym funkcjonowaniu jego CUN. Każdy, kto miał to szczęście i wyrósł na w miarę normalnego człowieka ma wyrobione pewne zachowania, zna zasady kierujące społeczeństwem. Jeżeli nie, to jest po prostu chory. A proces takiej dewiacji trwa długo. Nie na darmo lekarze wymyślili coś takiego, jak historia horoby. Gra może się po prostu okazać zapalnikiem.

Przemoc w grach była, jest i będzie. Nic, ani nikt nie jest w stanie tego zmienić. I bardzo dobrze.

Oczywiście wszystkie osoby zainteresowane tematem, zgadzających się jak i przeciwników tego, co napisałem, odsyłam no lektury obszernej literatury traktującej o poruszonym przeze mnie problemie.
1
Witam wszystkich!
Siedzę sobie teraz w domu i dochodzę do siebie po jednym z najlepszych weekendów w mojej karierze. Reakcje jakie towarzyszyły świętowaniu 400 epizodu A State of Trance były większe od tych jakie wyobrażałem sobie w najbardziej zwariowanych snach.
To wyglądało tak jakby wszyscy się zjednoczyli. Byłem głęboko dotknięty wsparciem jakim obdarzają mnie fani z całego świata. Kiedy wystartowaliśmy z tym, najpierw pojawił się pomysł małej imprezy w klubie, po czym to wszystko urosło do 3 wielkich eventów w trzech państwach, którym towarzyszyła 72 godzinna audycja. Było fantastycznie oglądać ogrom reakcji jaki wiązał się z transmisją audio video.

To naprawdę pokazało mi po raz kolejny jak dużą miłością obdarzona jest muzyka trance. Stwarza to w klubach niesamowitą atmosferę, jak sami właściciele lub bramkarze mówią „ To tłum z którym pracuje się najłatwiej”. Każdy jest w takim miejscu dla muzyki. Takie same wibracje czułem od ludzi w klubach przez te 3 dni. Fora, Twitter (główny temat rozmów przez kilka dni) i chaty pokazywały nam Wasze odczucia.

Dzięki internetowi mogliśmy oglądać specjalną video transmisję. Pomimo tego, że Internet nie jest gotowy w 100% na taki przesył danych, większość ludzi mogła nas oglądać. Mieliśmy również problemy, które wskazują na to, że chociaż internet jest częścią naszego codziennego życia, to nadal się rozwija. Czasami mam takie małe odczucie pionierstwa w robieniu tego. To wspaniałe móc dawać publiczności na całym świecie pozytywne wibrację, myślę że to jest przyszłość.

Jedną jakże pozytywną rzeczą, którą zauważyłem wśród wszystkich zaproszonych przeze mnie DJ’i jest to, że nikt z nich nie posiada wielkiego ego lub wymagań typu „ Tylko niebieskie M&M’s za kulisami” Wszyscy odnosili się do siebie z dużym szacunkiem, słuchali swoich setów, dyskutowali o imprezach, oprogramowaniu i muzyce. Co sprawiało, że czułem się nieprawdopodobnie szczęśliwy i dumny z tego, że jestem częścią świata, którego nazywamy elektroniczną muzyką taneczną.
Chciałbym złożyć najserdeczniejsze podziękowania dużej ilości ludzi, dzięki którym zrobienie tego było możliwe. W pierwszej kolejności sponsorowi którym był SEAT, wszystkim klubom (Butan, Godskitchen i Maassilo), Alda Events, DLP, Dancefoundation (Lennart, Paul i ekipie), Gavin Kingsley z Radio Department, Raymond Garnier i ekipie (Cross Media Ventures), każdemu z Armady (szczególnie Rubenowi de Ronde), Gijs Alkemade i ekipie, wszystkim radiostacjom, które przyłączyły się do nas, DJ’om za ich sety i miksy, wszystkim klubowiczom oraz stronom internetowym (Trance.Nu, Tranceaddict, Trancefix, avb.forum, irc chatroom #Armind & #ASOT400 etc etc), oraz wszystkim tym, o których zapomniałem wspomnieć .
Do zobaczenia na ASOT450!
Pozdrawiam
Armin

Źródło: [link]
Kwestionariusz ankiety:

Nazywam się Dawid Piotrowicz. Jestem studentem III roku Olsztyńskiej Szkoły Wyższej im. Józefa Rusieckiego. Ankieta przygotowana przeze mnie zawiera pytania dotyczące „Wpływu subkultury techno na specyficzne odczucia młodzieży”. Poniższa ankieta jest anonimowa, a jej wyniki posłużą do celów naukowych. Proszę o zaznaczenie konkretnej odpowiedzi, oraz o przemyślane wypełnienie ankiety.

1) Czy lubisz muzykę elektroniczną?

a) tak, lubię ten gatunek muzyki
b) nie, nie lubię tego gatunku
c) nie mam zdania na ten temat

2) Jak długo słuchasz muzyki tego typu?

a) od kilku dni
b) od kilku miesięcy
c) od kilku lat
d) nie słucham muzyki elektronicznej

3) Jakie emocje wyzwala w Tobie muzyka elektroniczna?

a) pozytywne
b) negatywne
c) nie wyzwala żadnych emocji

4) Z jakiego źródła czerpiesz informacje na temat muzyki?

a) telewizja publiczna
b) stacje radiowe
c) czasopisma
d) internet

5) W jakim stopniu muzyka techno wpływa na zażywanie środków odurzających?

a) w bardzo dużym stopniu
b) w znacznym stopniu
c) w małym stopniu
d) w ogóle nie wpływa na zażywanie tego typu środków

6) Jakim zjawiskiem jest subkultura techno?

a) fascynującym
b) interesującym
c) nieciekawym
d) nie mam zdania na ten temat

7) Co sprawia, iż muzyka techno jest interesująca?
...................................................................................

8) W jakim stopniu muzyka elektroniczna wpływa na zachowania młodzieży?
...................................................................................

9) Na jakich imprezach najczęściej bywasz?

a) dyskoteki
b) prywatki
c) koncerty
d) festiwale
e) rzadko bywam na imprezach

10) Na jakich imprezach najlepiej się bawisz i dlaczego?

...................................................................................
11) Czy uczestniczysz w masowych corocznych eventach (festiwalach) i dlaczego?

...................................................................................

12) Jak często bawisz się w okolicznych klubach w których grana jest muzyka elektroniczna?

a) kilka razy w miesiącu
b) kilka razy w tygodniu
c) rzadko kiedy bawię się w klubach
d) nigdy

13) Jaki jest powód przynależności do subkultury techno?

a) zainteresowanie muzyką
b) fascynacja kulturą
c) odpowiedź a oraz b
d) chęć poznania nowych osób

14) Jak według Ciebie postrzegani są fani subkultury techno w środowisku zewnętrznym?

...................................................................................

15) Co wpływa na ich wizerunek i dlaczego?
...................................................................................

16) Czy media w sposób prawidłowy przekazują treści związane z muzyką elektroniczną i subkultura techno?

a) tak, nie mam nic przeciwko przekazowi
b) nie, uważam że przekaz jest mało obiektywny

17) Czy przynależność do podkultury techno wpływa na poziom
uspołecznienia młodzieży?

a) tak
b) nie

18) Czy podkultura techno to zjawisko powszechnie występujące
w Polsce?

a) tak
b) nie

19) Płeć osoby:
a) mężczyzna
b) kobieta

20) Wiek osoby:

a) 16-18 lat
b) 19-21 lat
c) 22-24 lata
d) powyżej 25 roku życia

21) Miejsce zamieszkania:
.................................................

22) Województwo:
.................................................

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

[ Dodano: Czw 17 Kwi, 2008 ]
Rosse rzecze:

Widac dalej masz ten sam sposób traktowania pytan niewygodnych.



Niewygodnych pytań!? A gdzie były te Twoj pytania?
Widziałem tylko głodne gadki, że nie znam się na prawie i że moja wypowiedź
iż murzynki mają ostry zapach - co jest faktem! - trąci Ci rasizmem.
Zaiste nie wiem czy śmiać się czy płakać gdy widzę, że ktoś zarzuca mi trącenie
rasizmem! Stuknij się gościu w głowę i wymyśl coś lepszego.

Stwierdzasz wiec, ze każdy odbiorca/uzytkownik - sluchajacy np.: muzyki
zakupionej u pirata NIE POPELNIA przestepstwa, slucha jej bowiem



 BEZ OSIAGANIA ZYSKOW !

Nawet gdyby osiągał zyski z jej słuchania to NIE popełnia przestępstwa,
a jedynie dopuszcza się moralnego nadużycia względem twórcy.

Dosc dziwnie rozumuje Pan prawa autorskie - rzec można "rozumuje inaczej".



W Internecie mówi się per "Ty", forma "Pan" jest uważana za przejaw pogardy.

Nie widzę też nic dziwnego w przedstawionym przeze mnie pojęciu praw autorskich.
Prawa autorskie wymienione są precyzyjnie w Ustawie o prawach autorskich i
pokrewnych i możesz je tam sobie znaleźć.
Złodziejem może być tylko ten kto kradnie te właśnie prawa, nigdy
odbiorca/użytkownik utworu.

Swoim stwierdzeniem daje Pwn jasno do zrozumienia, ze korzystajac z cudzej
pracy można korzystac - pod warunkiem nie osiagania korzysci majatkowych.



Nic takiego nie dałem do zrozumienia. Ani nie dałem do zrozumienia, że można
swobodnie korzystać ani, że pod warunkiem nie osiągania korzyści.
Czy osiąga korzyści czy nie osiaga nie ma to znaczenia - jest to moralne
nadużycie. Natomiast NIE JEST to złodziejstwo.

Dokonuje Pan jednoczesnie niebywalej zmiany z czynu karalnego na czyn godny
potepienia (moralnego).



Używanie nieautoryzowanej kopii gry jest czynem karalnym? Ciekawe...

W Pana oczach kradziez - dosc oczywisyta i jawna staje się tylko "moralnym
naduzyciem".



Czytasz, a nie rozumiesz. To nie jest kradzież. Odbiorca nie pozbawia twórcy
żadnych z jego praw autorskich.

A jednynym "moralnym naduzyciem" - jest opublikowanie Pana
wypowiedzi w PCWK. Ktos nie znajacyy STI i Panskiej dotychczasowej
dzialalnosci, moglby wyciagnac niewlasciwe wnioski - odbierajac Panska
wypowiedz, jako oficjalne stanowisko Tworcow Internetowych - w domysle
Webmasterow Polskich. A to już IMHO czyn o powaznej szkodliwosci spolecznej.



Co masz do działalności STI oraz mojej? To raz.
Dwa - kto Ci powiedził, że Twórcy Internetowi to tylko Webmasterzy!?
Wejdź sobie na naszą stronę http://www.sti.org.pl i zobacz jakich twórców
reprezentujemy.
Może Ci się to nie podobać, ale tak jest i nic na to nie poradzisz.

Rozgrzeszenie jakie probuje Pan udzielic piractwu na lamach PCWK, jest IMHO
nbaduzyciem i powinno być sprostowane w kolejnej notce.



Jakie rozgrzeszenie!? Sprostowanie propagandowych bredni koncernów o złodziejstwie
odbiorców i użytkowników nie jest żadnym rozgrzeszeniem! To oburzające i
skandaliczne by jakikolwiek twórca lub ktoś go reprezentujący miał czelnośc nazwać
swoich ODBIORCÓW złodziejami!. Tu się chyba komuś w szlejach totalnie już
zlasowało, że tak postępuje.

[..]

Wiec można, zreszta było to już wielokrotnie maglowane na chyba wszystkich
grupach dyskusyjnych.



A co nas w tym kontekście obchodzą alternatywy!?
Alternatywnie to można sobie wyjechać na Kubę albo do Korei Północnej i tam
zamieszkać.

Twórcy nie działają w próżni, nie są bóstwami, a odbiorcy ich nędznymi
niewolnikami. Sfera ich działalności to rynek i co za tym idzie podlegają
konkretnym uwarunkowaniom, zasadam i prawu.
Rynek to miejsce wymiany OBOPÓLNYCH korzyści po KORZYSTNEJ DLA OBU STRON cenie,
a nie miejsce kto kogo wydyma. A to w tej chwili uprawiają koncerny i jeszcze
podgrzewają atmosferę obrażając ludzi, strasząc ich policją i szykanując prawnie.
Skandalem jest, że ten sam film na VHS kosztuje 30 zeta a na DVD 90 zł, tym
większym, że koszt produkcji DVD to 1zł a VHS to 6-7.  A ludzie nie są durniami,
by nie widzieć, że w ten sposób próbuje się ich wydymać jak skończonych frajerów.
I nie mają prawa nazywać swoich odbiorców złodziejami bo
1) odbiorcy nimi nie są - nawet wtedy gdy korzystają z piratów bo nie okradają
twórcy z żadnego jego prawa autorskiego
2) po to wprowadzono podatek od wszelkich zapisywalnych nośników i rejestrujących
na nich urządzeń by zrekompensować twórcom kopiowanie utworów przez ludzi.

A jeżeli Ty uważasz, że nie mam racji to proszę bardzo - podaj mi, które prawo
autorskie ukradł ten "złodziej" Kowalski co ma film zgrany od Nowaka, grę od
sąsiada, muzykę z radia lub też z płyty Kowalskiego itd. itp.

No proszę - konkretnie: które prawo autorskie twórcy zostało mu ukradzione. ?

Arek

"WZRASTA ilosc dobra na swiecie, wzrasta liczba ludzi dobrych, wzrasta
liczba ludzi zlych, wrasta liczba liczba napadow i robojow, wrasta liczba
kradziezy - albo przeciwnie: SPADA ilosc dobra na swiecie, spada liczba
ludzi dobrych, spada liczba napadow, spada liczba kradziezy - takimi slowami
ludzie manifestuja zmiany w ich wlasnym wnetrzu.

Co ciekawe, takie oceny dotyczyc moga rowniez wiary w Boga: WZRASTA liczba
ludzi wierzacych, z roku na rok coraz wiecej mlodych ludzi wstepuje do
seminariow duchownych - albo przeciwnie: SPADA liczba ludzi wierzacych,
spada liczba powolan kaplanskich....ale taki sąd, tak czy owak, bedzie
dotyczyc jedynie WZROSTU lub SPADKU naszej wlasnej wiary....

Mozna tez mowic np. "z roku na rok przybywa ludzi dobrych na swiecie", albo
wrecz przeciwnie "z roku na rok zmniejsza sie liczba ludzi dobrych".
Uogolniajac ludzie mowia: Jest CORAZ WIECEJ DOBRA na swiecie, inni zas
natychmiast kontruja: Jest CORAZ MNIEJ DOBRA, za to CORAZ WIECEJ ZLA!. I
znow zalec to bedzie od osoby, ktora taki osąd feruje, bo to bedzie w koncu
i tak dotyczyc osoby ferujacej ten wyrok.

Jesli kogos nazwiesz durniem, a nawet powezmiesz  w tej materii pewnosc, ze
ktos inny jest durniem, to bedzie znaczyc jedynie tyle, ze dostrzegasz jakas
mala czastke wlasnej glopoty w kims i rzutujesz te czastke swej glupoty na
kogos. Ale przeciez kogos innego mozesz uznac rowniez za Madrego...

Ale gdybys te ceche (glupote) zaczal postrzegac u WIEKSZOSCI ludzi, ktorych
znasz, z ktorymi przebywasz, obcujesz, albo u WIEKSZOSCI dyskutujacych z
toba osob - to by dopiero wowczas znaczylo, ze sam jestes faktycznie
glupcem.

Gdyby ktos uwazal, ze WIEKSZOSC ludzi jest zla, to znaczyloby, ze ZLO mocno
zakorzenilo sie i rozkrzewilo w jego wlasnej duszy, zas kazde jego
spojrzenie w zewnetrznosc "skazone jest" zlem wyplywajacym z jego duszy.

Tak wiec slowa: WIEKSZOSC,  MNIEJSZOSC, WSZYSCY,  NIKT to slowa-klucze,
slowa-wytrychy, slowa - papierki lakmusowe, ktore bedac wypowiadane przez
ludzi - zdradzaja jednoczesnie, jaki jest prawdziwy stan ich duszy, jakimi
naprawde sa oni w swoim wnetrzu, na dnie.

Czlowiek dokonujac osądu swiata i ludzi, za pomoca slow: WIEKSZOSC,
MNIEJSZOSC, WSZYSCY,  NIKT - bardzo precyzyjnie osądza sam siebie.

Kazdy, kto drugiego czlowieka, nazywa glupcem, sam jest NOSICIELEM zrodla
tej jego glupoty, malenkiej czastki tej jego glupoty. Im bardziej jednak
bedzie sie przy tym emocjonowac i im wiecej energii wlozy w udowadnianie ze
ktos jest GLUPCEM, tym wiekszym glupcem bedzie on sam.

Stopien wlasnej glupoty mozna mierzyc nie tylko za pomoca tych magicznych
slow WSZYSCY NIKT WIEKSZOSC MNIEJSZOSC ale rowniez za pomoca sily ekspresji
z jaka sie owa glupote innym osobom zarzuca.

Podobnie jak cudza glupota, mozna sie zajmowac cudza madroscia.
I znow w podobny sposob: im jaskrawiej i wiecej madrosci dostrzegac bedziemy
w otoczeniu, tym wiecej jest tej madrosci w  nas samych.

Kiedy tylko bowiem osądzamy innych, zwłaszcza gdy wydajemy jakies bardzo
uogolnione sady na temat postaw wszystkich ludzi albo ich wiekszosci -
zazwyczaj samych siebie osądzamy, o sobie samych mowimy.
"Nie sadzcie, abyscie nie byli sadzeni".

Przysluchujac sie uwaznie sądom i opiniom innych ludzi na temat ludzi i
swiata - mozemy sobie szybko wyrobic sobie opinie o nich samych, to znaczy o
tych, ktorzy dana opinie wydali.  Ta metoda jest znana w psychologii i
opisywana była przez Freuda i Junga w ich psychoanalizie.

W opiniach i sądach ludzkich można badac intensywnosc poszczególnych cech za
pomoca opisanych kwantyfikatorow: WIEKSZOSC MNIEJSZOSC WSZYSCY NIKT, tak
czesto uzywanych przez wielu ludzi.

Ciekawym zjawiskiem jest fakt, ze kiedy czl.wiek mowi "WIEKSZOSC jest taka a
taka" to rozciaga swoj sąd poza swoj swiat bliski i uwaza ze tak jest
wszedzie. Niestety bardzo czesto owa opienie wyrabia sobie nie podstawie
analizy zjawisk ze swego swiata, ale czesto na podstawie faktow prasowych.

Wielu ludziom myli się swiat medialny (wirtualny) ze światem realnym.
Wypowiadaja wiec sady na temat stanu swiata i jego kondycji nie na podstawie
wnioskow wypływających z obserwacji swiata znajdującego się wokół nich, ale
na podstawie nowinek dopływających do nich z prasy, radia, telewizji,
Internetu.

Trzeba sobie zdawac sprawe z tego, ze kiedy czlowiek cos widzi lub słyszy,
albo uczestniczy w jakims zdarzeniu bezpośrednio - to jego mozg filtruje
docierające do niego informacje i odsiewa plewy od ziarna, pozostawiając to
tylko, co jest cenne dla niego z jakiegos względu. O tym co jest, a co nie
jest prawdziwe - decydujemy sami.

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w przypadku  faktu, którego nie
widzimy bezpośrednio, ale o którym się dowiadujemy z drugiej reki, np.
czytając prase, słuchając radia lub oglądając telewizje. Wówczas funkcje
cenzora odsiewajacego rzeczy istotne od nieistotnych dla nas - pelni ktos
inny: dziennikarz piszacy artykul, redaktor dobierający artykuly na sklada
gazety, redaktor programu radiowego lub telewizyjnego.

Taki starannie dobrany i wyselekcjonowany PRZEZ KOGOS material, nawet jeśli

pietno WYBORU przez kogos innego, nie przeze mnie samego.

Jak juz to powiedzialem nieco wyzej, czlowiek widzac w swiecie swoje
odbicie, niepotrzebnie sie szamoce i walczy z wiatrakami, czyli ze soba
samym na zewnatrz. Widzi w swiecie "nieprzyjaciela" zupelnie bez powodu.

Nie-przyjaciel to niekoniecznie zaraz wrog, ktory czyha na nasze zycie, aby
nas zgladzic. "Nie-przyjaciel" to kazdy czlowiek, ktory w danej chwili jest
do nas negatywnie wewnetrznie nastawiony, ktory krytykuje nasze
postepowanie, zachowanie i nasze slowa.

"Byc nie-przyjacielem" nie znaczy wcale, ze jest sie nim na zawsze. Jest to
cecha zmienna. Konkretny czlowiek, ktorego znamy, moze jednego dnia byc
takim własnie naszym "nie-przyjacielem", innego dnia zas moze przeksztalcic
sie w "przyjaciela". Jezeli dostrzegam wokol siebie "nie-przyjaciol", jesli
narazony jestem na krytyke osob bliskich, ich nieprzyjazne zachowanie, czyny
lub słowa, to znak, ze cos niedobrego dzieje sie w moim wlasnym wnetrzu, w
mojej wlasnej duszy. Przeciez na zewnatrz widze zawsze obraz siebie samego!

Swiat zewnetrzny jest przeciez lustrem dla mej duszy, a przynajmniej ten
fragment, ktory bezposrednio do mnie przylega, ktorego percepuje.
Zaistnienie w tym zewnetrznym swiecie jakiegokolwiek "nie-przyjaciela" moze
byc wiec sygnalem, zwiastunem jakiejs dreczacej mnie choroby duszy (lub
ciala).

Zewnetrzny "nie-przyjaciel" jest oznaka jakiegos wewnetrznego
"nie-przyjaciela", byc moze nawet jakiejs choroby. Aby zwalczyc te chorobe,
zniszczyc ja w zarodku, nie ma innej ani lepszej metody, jak "pokochac
nie-przyjaciela", pokochac - bo to w koncu czastka mnie samego, jakas moja
chora czastka, ktora wymaga wielkiej troski i milosci.

Zwrocmy uwage, ze ta wlasnie zasada "milowania nieprzyjaciol" i
"nadstawiania drugiego policzka" jest cala istotą i sednem rzeczywistego
chrzescijanstwa, ze tego wlasnie nauczał Jezus, ktory takie rady dawal i
czynem udowodnil swoja wiernosc tym zasadom, idac na smierc krzyzowa za
wszystkich ludzi, a wiec rowniez za tych, ktorzy go wlasnie krzyzowali,
czyli za "nieprzyjaciol".

I o nich powiedzial: "Panie, wybacz im, bo BO NIE WIEDZA CO CZYNIA". Kiedy
objawia ci sie jakis nowy "nie-przyjacaciel" to znak, ze w tobie samym cos
szwankuje, niedomaga. Kiedy uda ci sie przemienic nieprzyjaciela w
przyjaciela - opanujesz grozne ognisko chorobowe w samym sobie,w swoim
wnetrzu.

Milosc "nieprzyjaciol" oznacza odrzucenie wszelkiej nienawisci, pogardy,
checi zemsty, chowania urazy i tym podobnych  odruchow. Dlaczego powinnismy
je odrzucic? Bo nienawisc do kogokolwiek NA ZEWNATRZ jest w istocie
NIENAWISCIA DO SIEBIE samego, chociaz jest nienawiscia do zewnetrznego
reprezentanta, nosiciela, naszej wewnetrznej cechy wlasnej. Wazne sa skutki
naszych dzialan.

Skoro zewnetrzny widzialny swiat jest wierna kopia (odciskiem) mojej duszy,
zatem kazdy czyn, wykonany wzgledem dowolnej osoby, jest w sumie i tak aktem
oddzialywania na samego siebie. Pomagajac innym - pomagam sobie.

Ale to nie jest u mnie pusty frazes, to nie jest jakies "pobozne zyczenie",
czy moje subiektywne odczucie, lecz pewien natychmiastowy automatyzm,
ktorego mechanizm objasnialem w swoich poprzednich postach.

Czyn wykonywany "na zewnatrz i do zewnatrz" jest jednaczesnie, w tym samym
momencie, wykonywany "do wewnatrz". Bo prawdziwe "wewnatrz" jest "na
zewnatrz", bo prawdziwa dusza czlowieka jest na zewnatrz niego.

Aby doglebnie zrozumiec sens moich slow i moich dotychczasowych postow,
nalezy byc gotowym do przyjecia PELNI ODPOWIEDZIALNOSCI nie tylko za swoj
wlasny swiat, ale rowniez za swiaty cudze, swiaty innych ludzi ze swojego
wlasnego otoczenia, ktore sie z naszym swiatem czesciowo pokrywaja i
zazebiaja i za które jestesmy wspolodpowiedzialni.

Kazdy czlowiek jest w ogromnej mierze wspolodpowiedzialny za losy calego
swiata i wszystkich ludzi. Pojedyncza osoba jest nie tyle "nic nie znaczacym
pylkiem", co glownym sprawca wszystkich wydarzen na swiecie. Dlatego na
kazdym z nas ciazy olbrzymia odpowiedzialnosc za los wszystkich ludzi.
Ludzie w naszym swiecie sa bowiem tacy, jakimi my jestesmy we wlasnym
wnetrzu. Zmieniajac siebie samych zmieniamy zarazem cały swiat.

Czlowiek, ktory pozytywnie zmienia siebie, zmienia zarazem pozytywnie cały
swiat. I tak np. uwalniajac sie od wszelkiego rodzaju uzaleznien, nalogow,
wiezow, wybawiamy siebie samych, czyli inaczej mowiac "zbawiamy" siebie a
jednoczesnie zbawiamy cały swiat.

Warto zauwazyc, ze otoczenia ludzi, te ich małe swiaty, te ich JA, zanurzone
sa zawsze w naszym wlasnym JA, maja wiec zawsze z naszym JA jakas czesc
wspolna. Dotyczy to jednak glownie tych ludzi, których na co dzien
spotykamy, ktorzy sa w naszym swiecie.

I w odniesieniu do tych ludzi z naszego własnego otoczenia, nie powinnismy
raczej uwazac, ze oni SAMI sa sprawcami swego losu, ...

więcej »

Jesli kogos nazwiesz glupcem, a nawet powezmiesz  w tej materii pewnosc, ze
ktos jest faktycznie glupcem, to bedzie znaczyc jedynie tyle, ze dostrzegasz
jakas czastke wlasnej glopoty w nim i rzutujesz te czastke swej glupoty na
niego. A gdy dostrzezesz w nim madrosc, dostrzezesz swoja wlasna madrosc.

Ale gdybys glupote ludzką zaczal postrzegac u WIEKSZOSCI ludzi, ktorych
znasz, z ktorymi przebywasz, obcujesz, albo u WIEKSZOSCI dyskutujacych z
toba osob - to by dopiero wowczas znaczylo, ze sam jestes w duzej mierze
glupcem, a nie tylko czastkowo.

Kazdy, kto drugiego czlowieka, nazywa glupcem, sam jest NOSICIELEM zrodla
tej jego glupoty, malenkiej czastki tej jego glupoty. Im bardziej jednak
bedzie sie przy tym emocjonowac i im wiecej energii wlozy w udowadnianie, ze
ten ktos inny jest GLUPCEM, tym wiekszym glupcem bedzie on sam.

Stopien wlasnej glupoty mozna mierzyc nie tylko za pomoca tych magicznych
slow-kluczy: WSZYSCY NIKT WIEKSZOSC MNIEJSZOSC, ale rowniez za pomoca sily
ekspresji
z jaka sie owa glupote innym osobom zarzuca.

Podobnie jak cudzą glupotą, mozna sie zajmowac cudzą madroscią. I znow w
podobny sposob: im jaskrawiej i wiecej madrosci dostrzegac bedziemy w
otoczeniu, tym wiecej jest tej madrosci w  nas samych.

Rowniez podobnie, gdyby ktos uwazal, ze WIEKSZOSC ludzi jest zla, to
znaczyloby, ze ZLO mocno zakorzenilo sie i rozkrzewilo w jego wlasnej duszy,
zas kazde jego spojrzenie w zewnetrznosc "skażone jest" zlem pierworodnym,
majacym swoje korzenie w jego wlasnej duszy.

Uzywane przez nas czesto slowa: WIEKSZOSC,  MNIEJSZOSC, WSZYSCY,  NIKT to
slowa-klucze, slowa-wytrychy, slowa - papierki lakmusowe, ktore bedac
wypowiadane przez ludzi - zdradzaja jednoczesnie, jaki jest prawdziwy stan
ich duszy, jakimi
naprawde sa oni w swoim wnetrzu, na dnie.

Czlowiek dokonujac osądu swiata i ludzi, za pomoca slow: WIEKSZOSC,
MNIEJSZOSC, WSZYSCY,  NIKT - bardzo precyzyjnie osądza sam siebie.

Kiedy tylko bowiem osądzamy innych, zwłaszcza gdy wydajemy jakies bardzo
uogolnione sady na temat postaw wszystkich ludzi albo ich wiekszosci -
zazwyczaj samych siebie osądzamy, o sobie samych mowimy.
"Nie sadzcie, abyscie nie byli sadzeni".

Przysluchujac sie uwaznie sądom i opiniom innych ludzi na temat ludzi i
swiata - mozemy sobie szybko wyrobic sobie opinie o nich samych, to znaczy o
tych, ktorzy daną opinie wydali.  Ta metoda jest znana w psychologii i
opisywana była przez Freuda i Junga w ich psychoanalizie.

Ciekawym zjawiskiem jest fakt, ze gdy czlowiek mowi "WIEKSZOSC ludzi jest
taka a
taka" to rozciaga swoj sąd poza swoje otoczenie, poza swoj swiat pobliski i
uwaza, ze tak jest wszedzie. Niestety bardzo czesto owa opienie wyrabia
sobie nie podstawie
analizy zjawisk ze swego wlasnego swiata, ale czesto na podstawie faktow
prasowych.

Wielu ludziom myli się swiat medialny (wirtualny) ze światem realnym.
Wypowiadaja wiec sady na temat stanu swiata i jego kondycji nie na podstawie
wnioskow wypływających z obserwacji swiata znajdującego się wokół nich, ale
na podstawie nowinek dopływających do nich z prasy, radia, telewizji,
Internetu.

Trzeba sobie zdawac sprawe z tego, ze kiedy czlowiek cos widzi lub słyszy,
albo uczestniczy w jakims zdarzeniu bezpośrednio - to jego mozg filtruje
docierające do niego informacje i odsiewa plewy od ziarna, pozostawiając to
tylko, co jest cenne dla niego z jakiegos względu. O tym co jest, a co nie
jest prawdziwe - decydujemy sami.

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja w przypadku  faktu, którego nie
widzimy bezpośrednio, ale o którym się dowiadujemy z drugiej reki, np.
czytając prase, słuchając radia lub oglądając telewizje. Wówczas funkcje
cenzora odsiewajacego rzeczy istotne od nieistotnych dla nas - pelni ktos
inny: dziennikarz piszacy artykul, redaktor dobierający artykuly na sklada
gazety, redaktor programu radiowego lub telewizyjnego.

Taki starannie dobrany i wyselekcjonowany PRZEZ KOGOS material, nawet jeśli

pietno WYBORU przez kogos innego, nie przeze mnie samego.

Jak juz to powiedzialem nieco wyzej, czlowiek widzac w swiecie swoje
odbicie, niepotrzebnie sie szamoce i walczy z wiatrakami, czyli ze soba
samym na zewnatrz. Widzi w swiecie "nieprzyjaciela" zupelnie bez powodu.

Nie-przyjaciel to niekoniecznie zaraz wrog, ktory czyha na nasze zycie, aby
nas zgladzic. "Nie-przyjaciel" to kazdy czlowiek, ktory w danej chwili jest
do nas negatywnie wewnetrznie nastawiony, ktory krytykuje nasze
postepowanie, zachowanie i nasze slowa.

"Byc nie-przyjacielem" nie znaczy wcale, ze jest sie nim na zawsze. Jest to
cecha zmienna. Konkretny czlowiek, ktorego znamy, moze jednego dnia byc
takim własnie naszym "nie-przyjacielem", innego dnia zas moze przeksztalcic
sie w "przyjaciela". Jezeli dostrzegam wokol siebie "nie-przyjaciol", jesli
narazony jestem na krytyke osob bliskich, ich nieprzyjazne zachowanie, czyny
lub słowa, to znak, ze cos niedobrego dzieje sie w moim wlasnym wnetrzu, w
mojej wlasnej duszy. Przeciez na zewnatrz widze zawsze obraz siebie samego!

Swiat zewnetrzny jest przeciez lustrem dla mej duszy, a przynajmniej ten
fragment, ktory bezposrednio do mnie przylega, ktorego percepuje.
Zaistnienie w tym zewnetrznym swiecie jakiegokolwiek "nie-przyjaciela" moze
byc wiec sygnalem, zwiastunem jakiejs dreczacej mnie choroby duszy (lub
ciala).

Zewnetrzny "nie-przyjaciel" jest oznaka jakiegos wewnetrznego
"nie-przyjaciela", byc moze nawet jakiejs choroby. Aby zwalczyc te chorobe,
zniszczyc ja w zarodku, nie ma innej ani lepszej metody, jak "pokochac
nie-przyjaciela", pokochac - bo to w koncu czastka mnie samego, jakas moja
chora czastka, ktora wymaga wielkiej troski i milosci.

Zwrocmy uwage, ze ta wlasnie zasada "milowania nieprzyjaciol" i
"nadstawiania drugiego policzka" jest cala istotą i sednem rzeczywistego
chrzescijanstwa, ze tego wlasnie nauczał Jezus, ktory takie rady dawal i
czynem udowodnil swoja wiernosc tym zasadom, idac na smierc krzyzowa za
wszystkich ludzi, a wiec rowniez za tych, ktorzy go wlasnie krzyzowali,
czyli za "nieprzyjaciol".

I o nich powiedzial: "Panie, wybacz im, bo BO NIE WIEDZA CO CZYNIA". Kiedy
objawia ci sie jakis nowy "nie-przyjacaciel" to znak, ze w tobie samym cos
szwankuje, niedomaga. Kiedy uda ci sie przemienic nieprzyjaciela w
przyjaciela - opanujesz grozne ognisko chorobowe w samym sobie,w swoim
wnetrzu.

Milosc "nieprzyjaciol" oznacza odrzucenie wszelkiej nienawisci, pogardy,
checi zemsty, chowania urazy i tym podobnych  odruchow. Dlaczego powinnismy
je odrzucic? Bo nienawisc do kogokolwiek NA ZEWNATRZ jest w istocie
NIENAWISCIA DO SIEBIE samego, chociaz jest nienawiscia do zewnetrznego
reprezentanta, nosiciela, naszej wewnetrznej cechy wlasnej. Wazne sa skutki
naszych dzialan.

Skoro zewnetrzny widzialny swiat jest wierna kopia (odciskiem) mojej duszy,
zatem kazdy czyn, wykonany wzgledem dowolnej osoby, jest w sumie i tak aktem
oddzialywania na samego siebie. Pomagajac innym - pomagam sobie.

Ale to nie jest u mnie pusty frazes, to nie jest jakies "pobozne zyczenie",
czy moje subiektywne odczucie, lecz pewien natychmiastowy automatyzm,
ktorego mechanizm objasnialem w swoich poprzednich postach.

Czyn wykonywany "na zewnatrz i do zewnatrz" jest jednaczesnie, w tym samym
momencie, wykonywany "do wewnatrz". Bo prawdziwe "wewnatrz" jest "na
zewnatrz", bo prawdziwa dusza czlowieka jest na zewnatrz niego.

Aby doglebnie zrozumiec sens moich slow i moich dotychczasowych postow,
nalezy byc gotowym do przyjecia PELNI ODPOWIEDZIALNOSCI nie tylko za swoj
wlasny swiat, ale rowniez za swiaty cudze, swiaty innych ludzi ze swojego
wlasnego otoczenia, ktore sie z naszym swiatem czesciowo pokrywaja i
zazebiaja i za które jestesmy wspolodpowiedzialni.

Kazdy czlowiek jest w ogromnej mierze wspolodpowiedzialny za losy calego
swiata i wszystkich ludzi. Pojedyncza osoba jest nie tyle "nic nie znaczacym
pylkiem", co glownym sprawca wszystkich wydarzen na swiecie. Dlatego na
kazdym z nas ciazy olbrzymia odpowiedzialnosc za los wszystkich ludzi.
Ludzie w naszym swiecie sa bowiem tacy, jakimi my jestesmy we wlasnym
wnetrzu. Zmieniajac siebie samych zmieniamy zarazem cały swiat.

Czlowiek, ktory pozytywnie zmienia siebie, zmienia zarazem pozytywnie cały
swiat. I tak np. uwalniajac sie od wszelkiego rodzaju uzaleznien, nalogow,
wiezow, wybawiamy siebie samych, czyli inaczej mowiac "zbawiamy" siebie a
jednoczesnie zbawiamy cały swiat.

Warto zauwazyc, ze otoczenia ludzi, te ich małe swiaty, te ich JA, zanurzone
sa zawsze w naszym wlasnym JA, maja wiec zawsze z naszym JA jakas czesc
wspolna. Dotyczy to jednak glownie tych ludzi, których na co dzien
spotykamy, ktorzy sa w naszym swiecie.

I w odniesieniu do tych ludzi z naszego własnego otoczenia, nie powinnismy
raczej uwazac, ze oni SAMI sa sprawcami swego losu, ze to oni sami buduja
swoje wlasne otoczenia, swoje wlasne swiaty, swoje własne JA. Nie powinnismy
tak uwazac, poniewaz ich otoczenia, ich male swiaty, ich JA, zawarte jest w
koncu i tak w naszym (moim) swiecie, w moim wlasnym JA, zatem przynajmniej w
polowie my sami jestesmy (jestem) sprawcami tego wszystkiego, co dzieje sie
w ich swiatach, w ich JA.

Analizujac zatem czyjs sąd czy opinie o swiecie i ludziach, trzeba zawsze
pamietac o niesamowicie waznej korekcie, o tym, ze w duzej mierze to my sami
jestesmy powodem takiej a nie innej opinii o swiecie i ludziach, chociaz
slyszymy ją z ust innego człowieka...Dzieje sie tak dlatego, ze otoczenia i
cale srodowiska innych ludzi sa ZANURZONE w nasz wlasny swiat, sa jakby jego
czesc, albo przynajmniej maja z nim wspolna czesc.

Opinie i sądy ludzi na temat swiata i innych ludzi zmienia sie same, jesli
zmienimy sie najpierw my sami. Stoimy wiec, moim zdaniem, przed naturalnym i
oczywistym wezwaniem WZIECIA PELNI ODPOWIEDZIALNOSI ZA CALY OTACZAJACY NAS
SWIAT.

Ale kto naprawde jest gotow udzwignac to brzemie odpowiedzialnosci za caly
swiat?

Aby ...

więcej »


>